Czy jesteś swoim przyjacielem?
Możemy uczyć się od naszych przyjaciół życzliwego i wspierającego stosunku do siebie. Czy to oznacza, że mamy od siebie przestać wymagać, że mamy się tylko “klepać po ramieniu” i mówić miłe rzeczy? Nie. Chodzi o to, by nie sabotować własnych działań, nie podstawiać sobie nogi, nie gasić w sobie zapału, nie osłabiać chęci do rozwoju, nie oszukiwać siebie samych.
Przyjaciel, to według mnie osoba, która:
- Jest mi życzliwa.

- Wspiera mnie w moich dążeniach.
- Pomaga mi, jeśli może i jeśli ja tego potrzebuję, i jeśli o to poproszę.
- Szanuje moją niezależność i indywidualizm.
- Nie ocenia mnie, nie krytykuje, nie ośmiesza, nie umniejsza mojej wartości.
- Nie daje mi gotowych recept na moje życie, zostawia mi wolność wyborów.
- Daje mi uczciwe informacje zwrotne, jeśli o to proszę, jest wobec mnie uczciwy.
- Potrafi znaleźć dla mnie czas, interesuje się mną.
- Ma do mnie zaufanie i ja obdarzam go zaufaniem.
- Czuję się w jego towarzystwie dobrze i bezpiecznie, cieszy mnie jego towarzystwo.
Oczywiście każdy może do tego dodać szereg innych rzeczy według własnej definicji Przyjaciela, ja skupię się na tych, bo wydają mi się kluczowe i uniwersalne..
Zatem przyjrzyj się sobie i zobacz, czy naprawdę jesteś swoim przyjacielem, a nad czym dobrze popracować, żeby być swoim prawdziwym przyjacielem. Oto podręczna „ściąga”:
- Czy lubisz siebie? Czy mówisz sobie dobre rzeczy? Kiedy ostatnio pochwaliłeś siebie za coś codziennego? Kiedy ostatnio powiedziałeś sobie np.: „jestem w tym dobry”, „świetnie sobie z tym radzę”, „jestem z siebie dumny”?
- Czy lubisz swoje własne towarzystwo? Ile czasu bywasz świadomie i z wyboru we własnym towarzystwie – bez radia, TV, znajomych etc i rozmawiasz ze sobą (w myślach lub nawet głośno)?
- Czy dbasz o swoje zdrowie, o swoją kondycję, o swoje otoczenie, o swój wygląd? Czy chwalisz się za to?
- Jak odpoczywasz? Poleciłabyś to swojej najlepszej przyjaciółce / przyjacielowi?
- Czy potrafisz wymienić 5 rzeczy, które w sobie lubisz? A 3, z których jesteś dumny?
- Czy mówisz sobie dobre rzeczy i życzysz sobie “dobrego dnia”, “powodzenia”?
- Czy masz dla siebie szacunek?
- Czy masz zaufanie do siebie i swoich wyborów?
- Kiedy ostatni raz pytałeś siebie, jak się czujesz i co u Ciebie słychać dobrego?
- Kiedy pytałeś się siebie, jak możesz sobie pomóc?
- Kiedy pytałeś się siebie o swoje marzenia i o to, jak chcesz je realizować?
- Czy dodajesz sobie sił i energii, np. mówiąc „dobrze sobie radzisz, jest ok.”, „nie masz powodu się martwić”, „zobacz, w trudniejszych sytuacjach tak sobie dobrze poradziłeś, że teraz to małe miki”, “to nie problem, to tylko sprawa do załatwienia”, „jesteś zdolny, znajdziesz właściwe rozwiązanie” (tak mówią do Ciebie przyjaciele, prawda?)?
Teraz dla odmiany: Kiedy ostatnio powiedziałeś sobie: „nic mi się nie udaje”, że „znowu mi nie wyszło”, ” jestem do d…”, „głupi”, „nieodpowiedzialny”, „zachowałem się jak idiota”, „brak mi profesjonalizmu”, „nie poradzę sobie”, “nic mi nie wychodzi”, “wszystko jest nie tak”… Jaki dialog toczysz ze sobą? Czy ten dialog dodaje Ci sił? Czy swojemu przyjacielowi też tak mówisz, gdy ma gorszy czas, albo trudności? Czy takie słowa mówione do siebie są dla Ciebie wsparciem i dodają Ci sił w Twoich dążeniach? Czy tak rozmawia z Tobą najlepszy przyjaciel? Jesteś swoim przyjacielem, czy tylko “kumplem od piwa” i “koleżanką od plotek i zakupów”?
Przypomniało mi się powiedzenie: “Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Hmm… Czy jesteś swoim przyjacielem na co dzień i w trudnych sytuacjach?
Jesteś swoim przyjacielem? Jak wzmacniasz tę przyjaźń? Możesz zacząć np. od tego, by każdego dnia wieczorem i każdego dnia rano powiedzieć sobie (czyli swojemu przyjacielowi) jedną dobrą rzecz, pochwalić się za coś, co zrobiłeś danego dnia. Zawsze jest coś takiego.
Pozdrawiam, Ewa

Oj, chyba mam niezłą lekcję do odrobienia:|
Dzięki Ewo za ten post. Rzadko mówię do siebie rzeczy typu “nic mi się nie udaje”, zdarza mi się powiedzieć “wszystko jest nie tak”. Ale po przeczytaniu twojej ściągi stwierdzam, że nie wspierałam siebie jak przyjaciel. Mimo, że niektóre pytania brzmią dziwnie “# Kiedy ostatni raz pytałeś siebie, jak się czujesz i co u Ciebie słychać dobrego?”, ale chyba jest w tym jakiś większy sens, niż na pierwszy rzut oka się wydaje.
Witaj Olgo,
pytanie, które przywołujesz rzeczywiście może wydać się dziwne, bo przecież wiemy jak się czujemy, po co pytać siebie o coś takiego. Ja jednak zauważam, że czasem zaangażowana w rożne działania, w codziennym zabieganiu, w skupieniu na aktywnościach, nie zwracam uwagi na swoje samopoczucie. Skoro mnie nic nie boli i jestem zdrowa, to wydaje mi się, że jest ok. Kiedy jednak zadaję sobie pytanie “jak się czujesz”, to się zatrzymuję. To jest ten moment, kiedy zauważam, że jestem zmęczona, że się nadużywam, albo mam okazję się zatrzymać i powiedzieć sobie: tak, to jest ten moment, kiedy czuję się dumna, albo zadowolona, etc. “Co u Ciebie dobrego” to pytanie, które przenosi moją uwagę z moich obowiązków, z rutynowych działań na mnie samą i pozwala wyłuskać rzeczy dobre spośród wszystkich, jakie się dzieją i są moim udziałem. Czasem, gdy wydaje mi się, że wiele rzeczy mnie przytłacza – to pytanie przenosi uwagę i skupia mnie na tym, co dobre, a tym samym łapię nową energię. Dobre rzeczy czasem łatwo umykają uwadze.
To oczywiście nie jest uniwersalna lista pytań i każdy ją może zmodyfikować według własnych indywidualnych potrzeb.
Co do Twojego “wszystko jest nie tak” – ja uczę się, żeby nazwać to, co mieści się pod hasłem “wszystko”. Wymienić te rzeczy. Co to jest to “wszystko”. Wiem, że “ze wszystkim” trudno sobie poradzić, ale z konkretną listą spraw – zdecydowanie łatwiej. To taka moja “sztuczka”. Czasem o niej niestety zapominam.
Pozdrawiam, Ewa
A ja, te pytania, które wymieniasz w komentarzu powyżej – jak się czujesz, co u Ciebie dobrego itp. chciałabym słyszeć i słyszę od przyjaciół, od ludzi, z którymi się spotykam lub koresponduję. I – szczerze mówiąc – baaaardzo się cieszę, że nie muszę ich sobie zadawać samodzielnie zbyt często, czy jawnie.
Jawnie. Piszę o jawności, ponieważ, jak teraz się zastanawiam, dochodzę do wniosku, że często nie tyle zadaję sobie takie pytania, co zwyczajnie zastanawiam się, jak się czuję, czego mi brakuje, co jest ok, ponieważ dzięki temu wiem czym się zająć – czy wziąć się do pracy, czy pójść na spacer, czy może książkę poczytać itd. Zawsze jak podejmuję jakieś wyzwanie, to zastanawiam się czy jestem w stanie, jak spędzam ostatni czas, czy zdążę, czy CZUJĘ się na siłach.
Czasem mylę się w ocenach, też się zdarza.
Sprawa jest prosta – jeśli umiem efektywnie wypoczywać, zgodnie z własnymi odczuciami, potrzebami i pragnieniami, to o wiele, wiele łatwiej jest pracować potem i efekty tej pracy są lepsze.
Pozdrawiam serdecznie z grodu Kraka
katwer,
W takiej czy innej – zindywidualizowanej formie. Ja slużę inspiracją, a nie receptą.
Nie chodzi o to, by często zadawać sobie różne pytania, ale żeby je zadawać
Chdzi o czas, jaki jesteśmy sami ze sobą, jak ten czas wykorzystujemy, czy sie nad sobą zastanawiamy.
Napisałaś “Sprawa jest prosta” i wskazujesz na efektywny wypoczynek, który przekłada sie na efektywną pracę.
Dla jednych jest to tak proste, dla innych nie. Przecież różnimy się od siebie, prawda?
Jeśli umiem wypoczywać, to mam więcej energii do pracy i pracuje lepiej. Ale jeśli zadam sobie pytanie, czy jestem szczęsliwa wykonując tę pracę i czy sie rozwijam, to ten aspekt niekoniecznie jest związany z umiejętnoscią wypoczywania, prawda?
Bycie swoim przyjacielem nie sprowadza się do umiejętnoości wypoczywania (choc to ważna umiejętność), ale i do codziennego wspierania się, motywowania, dodawania sobie sił. Troska o siebie to także troska o satysfakcjonująca pracę, o rozwój. To takie moje dodatkowe refleksje.
Pozdrawiam, Ewa
Tak, masz rację. Czytam Twój blog pod kątem swojego doświadczenia, nie staram się tworzyć generalnych reguł.
Pozdrawiam.
Ech, znów te słowa.
Nie chodzi mi o reguły, tylko zaznaczam, że mówię subiektywnie i nie staram się wzbijać do obiektywnych opinii.
katwer
Ok, teraz to jasne dla wszystkich,
Dziękuje za Twój komentarz. Dobrze wiedzieć, jak inni ludzie sobie radzą z rożnymi sprawami i jak dbają o własny rozwój.
Serdeczności, Ewa
Witam!

O ile wiem jakich przykrych słów nie powiedziałabym przyjacielowi, o tyle sobie nie szczędzę krytyki: „znowu mi nie wyszło”, „wszystko jest nie tak”, „zachowałam się jak idiotka”, „brak mi profesjonalizmu”. Wybrałam zestaw który sobie funduję w sytuacji kryzysowej. Teraz wiem, że to jednak nie w porządku w ten sposób dobijać konającego
Ewo, myślę że to świetny pomysł żeby pod hasłem “wszystko jest nie tak”, wymienić te rzeczy, które nie poszły tak jak powinny. Poradzenie sobie z konkretną listą niepowodzeń jest o niebo łatwiejsze od tego „wszystko”. Przy tym można wyłuskać z naszej listy także te jaśniejsze strony. Przecież przy każdym naszym działaniu coś nam się jednak udaje. Często niepotrzebnie skupiamy się tylko na tym co jest źle. Trzeba też umieć znaleźć dobre strony i przede wszystkim umieć siebie samą za to pochwalić.
Zacznę „bycie swoim przyjacielem” od teraz. Dzisiaj więc chwalę siebie za opanowanie w koordynowaniu trudnej sprawy, którą w końcu udało się zamknąć. Dobrze sobie poradziłam
Pozdrawiam serdecznie,
Marlena
Marleno,
zatem gratuluję Ci i ja Twojego opanowania i tego, jak dobrze poradziłaś sobie z zadaniem.
Ewa