Home > Uncategorized > Gdy słyszysz miłe rzeczy na swój temat…

Gdy słyszysz miłe rzeczy na swój temat…

Kwiecień 11th, 2010

Zauważam, że ludzie reagują na dobre słowa na swój temat, komplementy według 3 głównych wzorców. Pewnie są ich modyfikacje, ale skupmy się na tych trzech według mnie podstawowych. Żeby nie przegadywać – posłużę się przykładami.

Reakcja pierwsza – zaprzeczenie, umniejszenie:

A – Masz piękną sukienkę.
B – Żartujesz, mam ją już 4 lata. Poza tym powinna być nieco krótsza. Byłoby lepiej.
A – Ale ładnie  wyglądasz.
B – No co Ty, daj spokój.

Możliwa reakcja komplementujacego: Dobra, daję spokój. Peszy mnie taka sytuacja. Nie lubię, jak ktoś się domaga, żeby go w nieskończoność komplementować. Właściwie to rzeczywiście ta sukienka mogłaby być ciut krótsza.

A – To była wspaniała prezentacja.
B – Dziękuję, ale nie jestem zadowolony, początek mógł być lepszy.
A – Naprawdę była świetna. Dawno nie słyszałam nikogo tak przekonującego, tak dobrze argumentującego, przemawiającego do wyobraźni.
B – Naprawdę? A ta wpadka z odpowiedzią na pytanie z sali?
A – No tak, widzę, że nie jesteś zadowolony, ale niesłusznie. To było dobre wystąpienie.

Możliwa reakcja komplementujacego: Wycofuję się.  Nie chce przekonywać, że naprawdę zrobiło to na mnie takie wrażenie. Dlaczego on neguje moje odczucia i wrażenia? Może rzeczywiście nie był aż tak dobry, jak mi się zdawało? Dziwny człowiek.

Reakcja druga – przegadanie, zamęczenie rozmówcy:

A – Masz piękną sukienkę.
B – Ach, wiesz, ona ma już 4 lata, nawet się lekko wytarła na łokciach, ale lubię ją. Pamiętam, jak kupowałam ją z moją koleżanką. Wtedy jeszcze był taki sklep obok domów towarowych. pamiętasz? Była jeszcze identyczna, ale w odcieniach czerwieni. Wybrałam tę, bo uznałam, że ten będzie bardziej uniwersalny i że będzie mi dłużej służyła. Poza tym ta druga miała trochę inaczej skrojony dekolt, a mnie jest lepiej w takich. Już to sprawdziłam. I zobacz, tyle lat, a ona nadal się dobrze spisuje. Jak byś kiedyś chciała wybrać się na zakupy, to znam kilka takich miejsc, w których…
A – Dobrze. Przepraszam Cię na chwilę, jeszcze podejdę do kilku osób, bo zaraz muszę wyjść.
B – Ok, do zobaczenia.

Możliwa reakcja komplementujacego: Po co ja to mówiłam… Ona jest niezrównoważona. Co mnie obchodzi historia jej sukienki. Niektórym ludziom nie powinno się mówić dobrych rzeczy, bo się im coś w głowie robi… po co ona mi to opowiadała… Tak, jeszcze razem na zakupy – chyba bym zwariowała od tego gadania.

Jeśli ktoś mówi Ci dobre, miłe rzeczy – podziękuj. Nie zaprzeczaj! Nie mów wtedy o błędach i niedociągnięciach. Wiem, tak wychowano wielu z nas, żeby być skromnym, nie wywyższać się, etc. Skromność to jedno, a głupota to drugie. Ta pozorna skromność może być poczytana jako dopominanie się o dalsze komplementowanie. Czasem wręcz bije z niej niskie poczucie własnej wartości. Nie chciej także nagle wylać na rozmówcę całej swojej wiedzy, jakbyś chciał opowiedzieć historię życia, albo udowodnić, że jesteś super ekspertem – na wypadek, gdyby dobra prezentacja nie wystarczyła. Pomijając wszystko inne – to niegrzeczne i odpychające, gdy nie liczysz się z tym, co interesuje rozmówcę.

Umiejętne przyjmowanie komplementów nie jest szczególnie trudną sztuką. Czasem jednak trzeba poćwiczyć, żeby wyzbyć się starych nawyków. :-)

Ważne, żeby zauważyć, jaki mamy model/wzorzec reagowania. Wtedy można go zmienić. Zawsze podziękuj za słowa uznania – patrząc rozmówcy prosto w oczy. Nie odpowiadaj fałszywym komplementem. Fałsz jest łatwo wyczuwalny i ktoś może Cię “sprawdzić”. Czasem nawet na rozmowie rekrutacyjnej można usłyszeć pozytywną informację. Nasza reakcja wiele powie rekruterowi.

Reakcja trzecia – zgoda, podziękowanie, budowanie relacji:

A – To była wspaniała prezentacja.
B – Dziękuję. Miło słyszeć taką opinię. Ten temat zajmuje mnie od dawna. Jeśli będzie Pan zainteresowany dodatkowymi informacjami – zapraszam do kontaktu (wizytówka). Napije się Pan kawy? Właśnie wybierałem się do bufetu?
A – Dziękuję, jeszcze tu zostanę, by porozmawiać z kilkoma osobami.
B – Zatem do zobaczenia.

Możliwa reakcja komplementujacego: Fajny gość. Miło się z nim rozmawia, wie, co mówi, jest otwarty, zna swoją wartość, kompetentny. I widać, że ma pasję.  Przydałby mi się taki ktoś w zespole.

A – Masz piękną sukienkę.
B – Dziękuję. Miło mi to słyszeć. Jak Ci się  podoba to miejsce?
A – Już tu kiedyś byłem, ale dziś odkryłem kolejne smaki tego miejsca.
B – Ja jestem tu pierwszy raz. Na co powinnam zwrócić szczególną uwagę?

Możliwa reakcja komplementujacego: Ciekawa osoba, zapowiada się interesująca znajomość.  Przyciąga uwagę, nie jest nachalna, spokojna, dojrzała…

A – Imponujące cv jak na tak młodą osobę.
B – Dziękuję, Czy jest coś, co szczególnie Pana zainteresowało i o czym chciałby Pan ode mnie usłyszeć więcej? / Nie mówię: “Czy jest coś, co szczególnie Pana zainteresowało i o czym mogę więcej powiedzieć”, bo wiadomo, że mogę mówić dużo o sobie. Ważne jest, by mówić o tym, co interesuje rozmówcę :-)

Możliwa reakcja komplementujacego: Interesująca osoba. Śmiała, ma poczucie własnej wartości, otwarta, łatwo wchodzi w kontakt…

Są reakcje na komplementy, które powodują, że komplementująca osoba żałuje już po chwili tego, co powiedziała. Zadba, by podobna sytuacja się nie powtórzyła, bo nikt nie lubi stawiać się w trudnych czy niezręcznych sytuacjach. Umiejętne przyjmowanie komplementów i pozytywnych informacji może być początkiem ciekawych znajomości i pozwoli budować dobre kontakty i relacje. Może być dobrym początkiem ciekawej znajomości, sposobem na nawiązanie rozmowy, albo na … przejęcie przywództwa w rozmowie. W zależności od kontekstu.

A jak Ty reagujesz na komplementy i słowa uznania? Te odnoszące się do Ciebie – jako pracownika i te odnoszące się do Ciebie w pozapracowych kontekstach? Przypomnij sobie, kiedy ostatnio ktoś powiedział Ci komplement. Jak zareagowałeś? Kiedy Ty ostatnio powiedziałeś komuś komplement? Jak zareagował? Jaki wzorzec reagowania jest Ci najbliższy? Może warto coś poprawić?

Pozdrawiam, Ewa

Ewa Wytrążek Uncategorized , , , , ,

  1. katwer
    Kwiecień 11th, 2010 at 16:02 | #1

    Jasne, że warto coś poprawić! :)

    Dziękuję za cenne uwagi. Właśnie od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad prawidłowymi i naturalnymi reakcjami na komplementy, bo niestety w domu mnie nauczono pewnych gotowych odpowiedzi, które niestety nie zawsze pokrywają się z prawdą.
    Właśnie, to jest ciekawe. Wydaje mi się, że coś robię dobrze, ale jak ktoś to coś chwali, to ja zaprzeczam. To chora reakcja. Pamiątka z dzieciństwa, pora się z nią pożegnać. :)

  2. Kwiecień 11th, 2010 at 23:47 | #2

    katwer,

    piszesz “Wydaje mi się, że coś robię dobrze, ale jak ktoś to coś chwali, to ja zaprzeczam. To chora reakcja. Pamiątka z dzieciństwa”.
    Nie ma powodu do surowości w ocenie. To nie jest chore. To po prostu efekt takiego a nie innego wychowania. Ważne, że zauważenie jest pierwszym krokiem do zmiany. :-) I że zmiana nie jest tak naprawdę trudna. Ten post ma służyć pomocą – każdy z nas wynosi rożne wzorce z domu, nabywa ich w toku wychowania i rożnych doświadczeń. Zmiana jest możliwa – sama jej doświadczyłam, więc dzielę się z innymi. A jaka satysfakcja i radość, gdy się zaczyna reagować inaczej i dzięki temu można “kolekcjonować” dobre rzeczy usłyszane od innych! :-) To bardzo buduje.

    Pozdrawiam, Ewa

  3. Marlena
    Kwiecień 13th, 2010 at 20:51 | #3

    Witam serdecznie.
    Wpis o przyjmowaniu komplementów, a raczej nieumiejętności ich przyjmowania jest bardzo celny. Osobiście zauważyłam już jakiś czas temu u siebie reakcję jak zostało opisane w przypadku 1 : zaprzeczanie, umniejszanie. Przemyślałam wtedy sprawę i zaczęłam zwracać uwagę na to aby w czasie takiej rozmowy wykonać choćby tyle wysiłku żeby nie zaprzeczać. To znaczy jeśli ktoś do mnie mówi: „Masz taką ładną X XX rzecz”, zawsze odpowiadam: „dziękuję, cieszę się że Tobie też się podoba”. Czasem dorzucę zdanie typu „to pamiątka którą przywiozłam z podróży”… ale często brakuje mi koncepcji na rozwinięcie tematu i kończy Się na zwykłym „dziękuję”. Po przeczytaniu tego postu wiem że takie „dziękuję” to za mało. Rozpoczęcie przez kogoś rozmowy poprzez rzucenie komplementu, a moje odpowiednie rozwinięcie tematu (najlepiej jakieś pytanie otwarte), to może być początek ciekawej znajomości, sposób na poznanie drugiej osoby. Myślę że warto się wysilić, żeby nie tracić sposobności na nawiązanie ciekawych kontaktów. Ponadto o ile milej jest naszemu rozmówcy (a także nam) jeśli odpowiemy z uśmiechem i zainteresowaniem.
    Inaczej jest, jeśli chodzi o słowa uznania które otrzymuję w pracy. Jest trochę trudniej. Często odbywa się to tak: mój przełożony przypisuje do danego projektu konkretną osobę, żeby (jak to on mówi)„było wiadomo kogo nagrodzić” . W domyśle: “jeśli będzie źle, dostaniesz naganę”. W podobnych przypadkach trudno przyjąć komplement, bo nie do końca wiadomo czy jest on szczery czy to tylko kpina. Co wtedy można zrobić?
    Pozdrawiam, Marlena

    PS. Czytam ten blog od kilku tygodni i zawsze znajduję tutaj coś, co daje do myślenia oraz impuls do działania (pracy nad sobą). Każdy wpis jest wprost idealny (dopracowany i bezbłędny). Szczere uznanie dla Ciebie Ewo.

  4. Kwiecień 13th, 2010 at 21:43 | #4

    Marleno,
    witaj na blogu,

    Dziękuję za Twoje słowa uznania. Cieszy mnie, że tak odbierasz to, co piszę na blogu, że się przydaje, że inspiruje do pracy nad sobą. Tego typu informacje zwrotne motywują mnie dodatkowo do dalszego działania, a czasem też i do dalszej pracy nad sobą. To, o czym piszę, jest wynikiem moich doświadczanych zmian, przemyśleń, obserwacji – jeśli służą – to o to właśnie chodzi. :-)

    Napisałaś: „Inaczej jest, jeśli chodzi o słowa uznania które otrzymuję w pracy. […] Często odbywa się to tak: mój przełożony przypisuje do danego projektu konkretną osobę, żeby (jak to on mówi) „było wiadomo kogo nagrodzić” . […] „ Napisałaś też „W domyśle: “jeśli będzie źle, dostaniesz naganę”.” – to naturalne, że jeśli jest się za coś odpowiedzialnym, to i powodzenie, i niepowodzenie jest niejako przypisane do tej odpowiedzialności. Przypomina mi się tu powiedzenie, o „nieoddzielaniu piersi od zadka”. O co chodzi? By nie było tak, że w przypadku powodzenia ktoś jeden wypina pierś do orderu, w przypadku niepowodzenia – ktoś drugi (inny) „dostaje lanie w zadek”.
    Order (pochwała, nagroda) i nagana (uwaga, skarcenie) powinny być przypisane do tej samej osoby – odpowiedzialnej za projekt. Nie inaczej. :-)

    Powiedzenie „żeby było kogo nagrodzić” według mnie nie jest komplementem gdy wypowiedziane jest przed zakończeniem zadania, na etapie przydzielania odpowiedzialności. Jest jedynie niezbyt udaną próbą uzasadnienia decyzji. W takiej sytuacji zamiast zostawiać rzeczy niedopowiedziane – warto dopowiedzieć z uśmiechem „Czy dobrze rozumiem szefie, że jeśli będzie źle – trzeba wiedzieć kogo ukarać?” I zobaczyć, jak zareaguje. Spodziewam się, że potwierdzi. I ok. Bo tak jest, gdy przejmujemy odpowiedzialność. Ale być może następnym razem nie sformułuje tego w taki sposób. :-)

    Czasem warto to egzekwować. Gdy projekt pójdzie dobrze – powiedzieć np. “Szefie, powiedział pan, że przypisuje pan mnie do tego projektu jako osobę odpowiedzialną, żeby – jak sam pan stwierdził – było kogo nagrodzić. Projekt zakończył się powodzeniem, to jak będzie z obiecaną nagrodą?”

    Napisałaś: „W podobnych przypadkach trudno przyjąć komplement, bo nie do końca wiadomo czy jest on szczery czy to tylko kpina. Co wtedy można zrobić?””

    Czy możesz przytoczyć konkretny przykład, jak szef to robi (jak wyraża uznanie, jak komplementuje)? – będzie mi łatwiej zaproponować odpowiedź i zasugerować sposób reakcji lub sposób sprawdzenia, czy jest prawdziwy, czy też próbą wykpienia.

    Pozdrawiam, Ewa

  5. Marlena
    Kwiecień 14th, 2010 at 08:44 | #5

    Witam!
    Ewo, dziękuję za podpowiedź, w jaki sposób się zachować. Myślę, że to dobry pomysł, bo jeśli będę traktować takie niejasne wypowiedzi serio to szef też będzie traktował mnie serio i 2 razy się zastanowi zanim powie coś „z przymrużeniem oka”. Postaram się też konsekwentnie potem egzekwować obiecaną nagrodę.
    Jeśli chodzi o przykłady z pracy. Może kilka słów, w jakim środowisku pracuję. Jestem inżynierem produkcji oraz jedyną kobietą w moim teamie. Czasem mam z tego powodu bonusy, ale często muszę się bardziej wysilić żeby być zauważoną. Pochwały / komplementy mojego szefa nie zawsze są stosowne. Na przykład przyjeżdża klient na odbiór (zatwierdzenie nowego produktu) a mój przełożony przy mnie mówi do klienta: “to jest jedyna kobieta w naszym teamie” (to akurat prawda, ale, po co to podkreśla?), „to jest najładniejszy nasz inżynier” (trochę kłopotliwe) „ to jest nasz najlepszy inżynier” (to akurat nie jest prawdą i często wydaje mi się kpiną z jego strony). Inna sytuacja, jesteśmy na uroczystej kolacji, ja odświętnie ubrana (w końcu siedzimy w bardzo dobrej restauracji, świętujemy zakończenie projektu sukcesem), a szef:, “ale dzisiaj ładnie wyglądasz, do pracy nigdy nie przychodzisz tak ubrana” (moim zdaniem nie na miejscu). Musze jednak zaznaczyć, że jego zachowanie wobec mnie nie było nigdy niewłaściwe. Być może jestem przewrażliwiona na tym punkcie, ale moim zdaniem w pracy nie powinno być rozdziału na płeć. Czasem jeszcze zdarzają się mężczyźni, którzy na powitanie (w pracy) całują mnie w rękę (!!!).
    Wracając do tematu pochwał za dobrze ukończoną pracę to chyba rzeczywiście rzadko się zdarza, że dostaję je po zakończonym projekcie. Czasem zdarza się, że przełożony mnie pochwali, ale najczęściej wtedy, gdy chodzi o wykonanie dodatkowej pracy i potrzeba mojego wysiłku ekstra (metoda na pogłaskanie i wciśnięcie pracy).Odbywa się to tak: „jestem zadowolony z Twojego ostatniego projektu XY i dlatego mam tu dla Ciebie nowy projekt, który jest w sam raz dla Ciebie bo jest pełen wyzwań”(oznacza że każdy do którego poszedł z tym projektem nie zgodził się go wziąć, że projekt jest beznadziejny bo brak informacji, brak danych i trzeba włożyć dużo pracy żeby w ogóle wystartować lub projekt jest „przeterminowany” i nie uda się go zamknąć w zaplanowanym czasie). Inny przykład: jest ocena roczna pracowników i szef rozdziela nagrodę roczną. Podział jest taki; „w tamtym roku dostał ten, to w tym roku dam tamtemu”, (“bo przecież nie mogę ciągle Tobie dawać”), albo dostaje kolega za tzw. całokształt, “bo jest najlepszym inżynierem” (to akurat prawie prawda, bo kolega wykonuje najcięższe projekty, ale nie zawsze są one spektakularne i inni też wykonują dobrą pracę).
    W pracy mam w miarę wolną rękę i często mogę podejmować ważne decyzje sama (póki wszystko hula, nikt się nie interesuje, ale też nie chwali:-). Dodatkowo niejako od siebie, staram się budować dobre stosunki z klientem. Przeznaczam swój wolny czas wieczorem żeby pójść z klientami na kolację (z własnej woli i bez udziału szefa). Często jest to dla mnie duże wyrzeczenie (chodzę na dodatkowe zajęcia po południu i nie lubię, gdy mi przepadają). W czasie kolacji staram się prowadzić w miarę ciekawą konwersację (po angielsku), co po całym dniu pracy bywa trudne. Budowanie dobrych relacji z klientem nie jest w ogóle docenione. A przecież dzięki temu klient traktuje nas (firmę) na stopie przyjacielskiej, co procentuje, np. w tym, że nie trzymujemy oficjalnej reklamacji, ale tylko upomnienie e-mailem bądź też dostaję tzw „cynk” przed wystartowaniem z ofertą na nowy produkt. Nie liczę tutaj drobnych przysług oraz innych cennych informacji, które dostaję “nieoficjalnie”.
    Pozdrawiam, Marlena.

  6. Antek
    Kwiecień 14th, 2010 at 10:09 | #6

    Witam,
    Cos mi sie wydaje ze dzieki Marlenie temat reakcji na komplimenty rozwinal sie w dyskusje o motywach czlowieka udzielajacego komplement albo nawet do stosunkow damsko-meskich w pracy.;)
    Sam mam dziwne wrazenie ze szefowie nie lubia udzielac komplimentow o pracy, moze nie chca abys mogl wykorzystac to w rozmowie o podwyzce lub innych bonusach?
    Zachowanie twego szefa wydaje mi sie dziwne. Obracam sie w srodowisku zawodowym gdzie kobiety sa trudniej akceptowane wiec spotykalem sie z sytuacjami gdy kobieta jest jedna wsrod mezczyzn. To nie jest latwe. Pomimo tego ze swoje srodowisko traktuje jako tolerancyjne to jednak mezczyzna otrzymywal zaufanie awansem i pozniej poziom tego zaufania koregowal sie pod wplywem jego pracy, a kobiety musialy te zaufania zapracowac od zera. Jednak zachowanie twego szefa wydaje mi sie niewporzadku. Jest on jakis dziwny. Sadze ze szefowie powinni wyrazac sie tak aby nie bylo zadnych niedomowien. Byc moze to nie jest jakas zla wola a po prostu przyzwyczajony do pracy z mezczyznami nie bardzo sobie moze poradzic z kobieta? Placze stosunki z kobietami w pracy i nie w pracy. Np. na kolacji sadzi ze musi pochwalic twoj ubior lub “to nasz najladniejszy inzynier” przy kliencie wydaja mu sie absolutnie na miejscu. Ja bym chyba nie ignorowal rozne tego rodzaju wypowiedzi. Albo bym probowal zartowac niwelujac i odpowiednio korygujac wplywy takich wypowiedzi szefa,albo w jakis inny sposob reagowal. Np. na wypowiedz :”to nasz najlepszy inzynier” przy kliencie odpowiedzialbym do klienta cos w rodzaju :”Tak, z tej okazji od razu po spotkaniu z panem mamy z szefem rozmowe na temat podwyzszenia mojej pensji”. Oczywiscie z usmiechem na twarzy:)
    Powodzenia w trudnej pracy w meskim towarzystwie;)

    Antek

  7. Marlena
    Kwiecień 14th, 2010 at 21:56 | #7

    Witam!
    Antku dziękuję za cenne uwagi. Generalnie nie odczuwam dyskomfortu z faktu bycia „rodzynką” w pracy. Nie jestem osobą typu „cicha myszka” i potrafię zaryczeć jak lew kiedy trzeba. Natomiast bywają sytuacje które zbijają mnie z tropu (między innymi te które podałam we wcześniejszym wpisie). Myślę że sama w jakiś sposób wzmacniam niewłaściwe (niezręczne) dla mnie zachowanie mojego przełożonego. Często po prostu ignoruję jego uwagi i nie komentuję tego, bądź patrzę na niego robiąc zdziwioną minę typu „co też Panu przyszło do głowy?”. Widocznie to nie działa i pewnie powinnam zareagować bardziej stanowczo. Lubię jasne sytuacje i myślę że dla mnie nie będzie problemem zwrócenie uwagi mojemu szefowi przy innych pracownikach, że „uwaga była niestosowna”. Spróbuję przećwiczyć przy najbliższej okazji (oczywiście że z uśmiechem na twarzy :-) .
    A tak na marginesie, jeśli jesteśmy przy temacie damsko-męskim, to jakiś czas temu jeden z naszych nowych dostawców przy odwiedzinach w fabryce zadał mi pytanie „a Pani to w jakim charakterze tutaj pracuje”? Ubawiło mnie to ogromnie :-)
    Pozdrawiam serdecznie.
    Marlena

  8. Kwiecień 15th, 2010 at 10:44 | #8

    Marleno,
    zanim zwrócisz szefowi uwagę przy innych (czym może poczuć się dotknięty), to przy kolejnej niezręczności szefa podejdź do szefa gdy będzie sam i powiedz: Szefie , od pewnego czasu stawia mnie pan w kłopotliwych sytuacjach, komentując mój wygląd przy klientach i mówiąc teksty w stylu nasz najładniejszy inżynier. Ja nie jestem na castingu, a dla klienta liczą się moje kompetencje a nie uroda. czy możemy się tak umówić, że nie będzie pan mnie w ten sposób więcej traktował? ”
    - coś w tym stylu.
    I jeśli szef potem nie zmieni zachowania – możesz śmiało zrobić uwagę przy kliencie: Szefie, umawialiśmy się?”, jak uda, że nie rozumie, to powiedzieć wprost “Dla naszego klienta chyba ważniejsze są moje kompetencje od mojej urody, prawda panowie?”
    I masz z głowy.

    Ewa

  9. Marlena
    Kwiecień 16th, 2010 at 16:17 | #9

    Witam!
    Ewo dziękuję za dodatkowe wskazówki. Takie podejscie do sprawy jest barzdziej fair w stosunku do szefa.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Marlena.

  10. Kwiecień 21st, 2010 at 23:29 | #10

    Antku,
    Napisałeś:
    “Np. na wypowiedz :”to nasz najlepszy inzynier” przy kliencie odpowiedzialbym do klienta cos w rodzaju :”Tak, z tej okazji od razu po spotkaniu z panem mamy z szefem rozmowe na temat podwyzszenia mojej pensji”. Oczywiscie z usmiechem na twarzy:)”

    W powiedzeniu “nasz najlepszy inżynier” nie ma nic złego. To wyraz uznania i warto to przyjąć, zgodzić się, podziękować.
    Marlena pisze o sytuacji, gdy szef mówi “nasz najładniejszy inżynier”, a to różnica.

    Umknęło mi to wcześniej, stąd dopowiadam z opóźnieniem. :-)

    Pozdrawiam, Ewa

  11. Marlena
    Czerwiec 28th, 2010 at 15:46 | #11

    Witam!
    Powracam raz jeszcze w tym temacie.
    Od ostatniego mojego komentarza minęło kilka tygodni i przez ten czas próbowałam dokonać zmian w swoim zachowaniu. Myślę że obecnie, dzięki świadomemu dyskutowaniu z moim szefem i kontrolowaniu tego co sama mówię, mam z nim dużo lepsze relacje. Uświadomiłam sobie także że jednak nie potrafiłam przyjmować komplementów. Teraz, dziękuję mu za dobre słowo i widzę że często dostaję od niego pozytywny feedback. Przełożony traktuje mnie poważnie i nie żartuje ze mnie. W moim przypadku sprawdza się twierdzenie iż moje postępowanie ma wpływ na reakcje innych osób w stosunku do mnie.
    Obecnie czuję się dużo bardziej komfortowo i pewnie. Co nie znaczy że nie popełniam błędów. Teraz przynajmniej analizuję sytuację (po nieudanej rozmowie) i wyciągam wnioski z tego co poszło nie tak.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Marlena

  12. Czerwiec 28th, 2010 at 19:31 | #12

    Marleno,
    gratuluję. Rozpoznanie, że coś warto poprawić to już pierwszy ważny krok ku zmianie, a Ty jak czytam jesteś już kawałek dalej.
    A to, ze popełniasz błędy… Hmm, któż ich nie popełnia :-) Cenne jest to, ze wyciągasz w nioski i idziesz dalej, a nie “taplasz się” w poczuciu klęski.
    Ten post powstał na bazie moich doświadczeń – w tym także i błędów:-)

    Marleno, jeszcze coś – winna Ci jestem (i innym Czytelnikom) przykłady odnośnie do rekrutacji, o które prosiłaś. Pamiętam, z pewnością napiszę, jednak mój czas jest ostatnio bardzo wypełniony, a kondycja marniutka. Liczę dni do urlopu i mam nadzieję szybko nadrobić zaległości, bo i nowego postu dawno nie napisałam… Proszę jeszcze o “garść” cierpliwości.

    Serdeczności, Ewa

  13. Marlena
    Czerwiec 28th, 2010 at 21:30 | #13

    Witam!
    Dziękuje za miłe słowa :-)
    Nie śmiałam prosić o te obiecane przykłady bo przypuszczałam że pochłonięta jesteś innymi rzeczami. Życzę szybkiego załatwienia spraw i czekam cierpliwie na dalsze wpisy :-) .
    POzdrawiam serdecznie.

  1. Brak jeszcze trackbacków