Raz się uda, a raz nie… O języku polskim cz. 2
Pamiętam ze studiów, jak z sali egzaminacyjnej wychodzili szczęśliwi ludzie i podekscytowani szeptali do oczekujących przed salą: ”Zdałam! Nie umiałam wszystkiego, ale się udało! Tobie też się uda!”, „Udało się, zdałam, dostałam łatwe pytania!”, „Zdałem, udało się! Trafiłem w pytania. A byłem przekonany, że nie zdam…”. Nie mogę natomiast przypomnieć sobie, by ktoś wyszedł i powiedział: „Byłem bardzo dobrze przygotowany i udało mi się zdać!”.
Czy zwróciliście uwagę, w jakich kontekstach i jak często mówicie lub słyszycie „Udało się”, „Udało mi się”? Ja słyszę to bardzo często, mówię znacznie rzadziej. Dlaczego? „Udało się” stosuję na ogół w sytuacjach, gdy nie miałam wpływu na efekt, gdy był on dziełem przypadku, szczęścia, a nie wynikiem moich konkretnych działań, przemyślanych, świadomych decyzji, konkretnych umiejętności. Zwrot „udało mi się” osłabia moją rolę, mój wpływ na efekt. Daje on też otoczeniu informację, że kolejny raz w podobnej sytuacji może się nie udać.
W zdaniu „Udało mi się poprowadzić bardzo dobrą prezentację.” przekazuję dwie informacje:
- Informacja 1 – prezentacja była bardzo dobrze poprowadzona.
- Informacja 2 – kolejny raz może się to nie powtórzyć, bo było to przypadkowe.
W zdaniu: „Poprowadziłam bardzo dobrą prezentację dzięki dobremu przygotowaniu, moim umiejętnościom i doświadczeniu.” także przekazuję kilka informacji:
- Informacja 1 – prezentacja była bardzo dobrze poprowadzona (identycznie jak w poprzednim przypadku).
- Informacja 2 – potrafię to powtórzyć, bo jestem kompetentna, bo się przygotowuję, bo mam doświadczenie, bo mam umiejętności i jestem tego świadoma.
Wyobraźcie sobie teraz, że staracie się o dobrą pracę i na rozmowie kwalifikacyjnej na pytanie o sukcesy odpowiadacie:
- „Udało mi się osiągnąć najlepszy w regionie wynik sprzedaży…”
- „Udało mi się tak pokierować zespołem projektowym, że odniósł on sukces….”
A teraz odpowiadacie inaczej (proponuję wypowiedzieć na głos i usłyszeć te zdania):
- „Osiągnęłam najlepszy w regionie wynik sprzedaży dzięki mojemu zaangażowaniu, dobrej komunikacji i doświadczeniu…”
- „Zespół, którym kierowałam, odniósł sukces dzięki mojemu doświadczeniu i umiejętnościom kierowania złożonymi projektami…”
Widzicie różnicę? Komu chętniej pracodawca da odpowiedzialne zadanie? Kogo chętniej zatrudni? Uwaga: efekty oraz przyczyny należy podawać prawdziwe.
Nie umniejszajcie swojej roli, swojej zasługi, swoich kompetencji przy użyciu pozornie niewinnego czasownika. Umacniajcie swój wizerunek. Język jest tu bardzo pomocnym narzędziem.
Zwrot „udało się” wskazuje na efekt i jednocześnie na … przypadkowość. To tak, jakby mówić: Dziś mi się udało, ale to kwestia przypadku, zrządzenia losu, szczęście… Nie wiem, czy uda mi się następnym razem, więc … nie możesz mi ufać w tej kwestii
Co o tym sądzicie? Jakie są Wasze spostrzeżenia?
Pozdrawiam, Ewa

Bardzo dobry artykuł, a szczególnie dziękuję za zwrócenie uwagi efekt przypadkowości.
Warto posłuchać siebie, żeby się przekonać, że czasem sami obniżamy swoją wartość przez używanie “słów słabości”. Piszę np. tutaj: http://pracaikariera.wordpress.com/2010/01/13/zwroc-uwage-na-to-co-i-jak-mowisz/.
Pozdrawiam i będę czytać.
Anno,
Witaj na blogu:)
Ewo – cieszę się, że podjęłaś temat poprawności językowej naszych wypowiedzi oraz tego jak język, którego używamy wpływa odbiór tego, co mówimy.
Z niecierpliwością czekam na kolejną część tej serii wpisów.
Jeśli zaś chodzi o „udało się” – masz rację – wskazuje na pewną przypadkowość, ale jednocześnie myślę, że temat ten jest nieco bardziej złożony. Często nie doceniamy naszych osiągnięć lub mamy na tyle niską samoocenę, że trudno nam powiedzieć z dumą np. „Osiągnąłem najlepszy wynik sprzedażowy w regionie”, „Wygrałam konkurs”. Pomniejszanie naszych zasług natomiast przychodzi nam znacznie łatwiej. Ale to temat na zupełnie inne rozważania…
Wracając do sformułowań, co powiesz Ewo na stwierdzenie takie:
„Dzięki samodyscyplinie i konsekwencji w oszczędzaniu udało mi się zaoszczędzić pieniądze na wyjazd do Ameryki Południowej” czy też
„Dzięki wytrwałości i systematyczności udało mi się zdać egzaminy w terminach zerowych”.
Czy w tym przypadku też zostawiamy miejsce na przypadkowość osiągnięć? Czy tu raczej można zinterpretować w ten sposób: było trudno/ciężko ale dzięki mojemu wysiłkowi dałam radę i jestem z tego dumna/-y?
Osobiście mam mieszane uczucia. Ciekawa jestem Twojej opinii –
Pozdrawiam,
Kasia
kamebe (Kasiu),
witaj na blogu
O docenianiu lub niedocenianiu osiągnięć teraz nie bedę pisać,bo to ważny temat związany z poczuciem własnej wartości.
Zasługuje on na oddzielny post.
Napisałaś:
„Dzięki samodyscyplinie i konsekwencji w oszczędzaniu udało mi się zaoszczędzić pieniądze na wyjazd do Ameryki Południowej” czy też
„Dzięki wytrwałości i systematyczności udało mi się zdać egzaminy w terminach zerowych”.
i pytasz “Czy w tym przypadku też zostawiamy miejsce na przypadkowość osiągnięć? ”
Ja powiedziałabym:
„Dzięki samodyscyplinie i konsekwencji zaoszczędziłam pieniądze na wyjazd do Ameryki Południowej”
czy też
„Dzięki wytrwałości i systematyczności zdałam egzaminy w terminach zerowych”.
Czemu ma służyć to “udało się”? Ono sprawia, że wypowiedź jest niekonsekwentna. Albo się udało, albo to wypracowałam.
Pytasz o interpretację. Problem polega na tym, że każdy odbiorca może to interpretować po swojemu, niekoniecznie zgodnie z intencją nadawcy.
Według mnie warto zadbać o to, by nie zostawiać miejsca na interpretację (wszak to nie poezja), a komunikować precyzyjnie – jeśli to tylko możliwe.
Pozdrawiam, Ewa
Tak, masz rację. Zdecydowanie lepiej brzmi wersja bez “udało mi się”.
Dziękuję za rozwianie wątpliwości.
Ja dopiero niedawno zdałam sobie sprawę ze znaczenia “udało się” (to Alex zwrócił mi uwagę). Odkąd to wiem – pilnuję się i już rzadko tak mówię.
Czekam na kolejne wpisy o języku polskim!
Zapraszam do spróbowania swoich sił z dyktandem:
http://www.youtube.com/watch?v=xbPtHT9oXhs
pozdrawiam
Piotr
Piotr,
jak pewnie zauważyłeś, ja nie skupiam się na zagadnieniach ortografii i interpunkcji, choć ćwiczyć i sprawdzać swoje umiejętności w tej dziedzinie czasem warto.
Mnie chodzi o pokazywanie takich zjawisk w potocznym języku,takich nawyków, które nam szkodzą, bo np. umniejszają, powodują brak precyzji, osłabiają, odbierają energię etc.
Taka moja koncepcja tych postów o języku.
Pozdrawiam, Ewa
Ewo, a nie myślisz, że “udało się” w przypadku np. egzaminów, ale też i każdym innym, może sugerować, że to, co się stało, nie zależało jedynie od umiejętności i przygotowania mówiącego, ale również od jakiejś przypadkowości?
Z moich doświadczeń – w kwestii egzaminów – wynika, że dobre przygotowanie nie jest gwarancją osiągnięcia wysokiej noty, trzeba też trochę szczęścia. A jeśli tak, to powiedzenie “pracowałam ciężko i udało mi się zdać na 5 w terminie zerowym” jest jak najbardziej na miejscu i nie jest komunikatem przeczącym samemu sobie, ale przekazującym więcej treści:
1. zdałam w terminie zerowym bo..
2. ..pracowałam cięzko
3. ..miałam szczęście – pytania pasowały, wykładowca był w dobrym humorze (…)
Pozdrawiam serdecznie
Katwer, witaj,
Piszesz
“udało się” w przypadku np. egzaminów, ale też i każdym innym, może sugerować, że to, co się stało, nie zależało jedynie od umiejętności i przygotowania mówiącego, ale również od jakiejś przypadkowości”.
Pytasz mnie o zdanie, wiec odpowiadam:
“udało się” zwraca uwagę na element przypadkowości jako jedyny albo jako składowy (czyli tak jak piszesz: i przygotowanie, i szczęście)i w moim odczuciu przenosi punkt ciężkości z przygotowania na przypadek.
W odniesieniu do egzaminu jest to pewnie mniej szkodliwe niż w odniesieniu np. do mówienia o swoich sukcesach zawodowych.
To po prostu kwestia tego, na co chcemy zwrócić uwagę, co chcemy uwypuklić – czy efekt przypadku czy kompetencji ma być na pierwszym planie.
Pozdrawiam, Ewa
Dziękuję za odpowiedź
W przypadku tego konkretnego zdania, które napisałam w poprzednim komentarzu: “pracowałam ciężko i udało mi się zdać na 5 w terminie zerowym”, akurat nie podzielam Twojej opinii: ““udało się” zwraca uwagę na element przypadkowości jako jedyny albo jako składowy (…) i w moim odczuciu przenosi punkt ciężkości z przygotowania na przypadek.”.
Tak samo na przykład w stwierdzeniu: “nasz zespół włożył wiele pracy w przygotowanie tego projektu i udało się osiągnąć (..)”.
Najwyraźniej – co jest skądinąd oczywiste – każdy z nas trochę inaczej odbiera słowo mówione / pisane.
Pozdrawiam
Katwer,
to generalnie nie chodzi o to, żeby się ze mną we wszystkim zgadzać.
To jest i kwestia odbioru, i kwestia silnie zakorzenionych przyzwyczajeń.
Chodzi o to, żeby świadomie wzmacniać w swojej wypowiedzi to, co jest ważne w określonej sytuacji. Żeby nie osłabiać swojej pozycji.
Pozdrawiam i życzę dobrej niedzieli.
Ewa
Dzień dobry wieczór,
Właśnie trafiłem na blog i się zaczytałem. Wpis lutowy ale dorzucę informację o ciekawym artykule pt. “Urojone oszustwo” w marcowym numerze pisma Charaktery. Jest to przedruk artykułu niemieckiej profesor psychologii Birgit Spinath.
Opisany jeden z mechanizmów, z którego może wynikać wynikać wypowiadanie się w stylu “udało się”. Co ciekawe wg opisu syndrom dotyka ludzi, którzy odnoszą sukcesy.
“Osoby cierpiące na syndrom oszusta nie wierzą że sukcesy, jakie odnoszą zawdzięczają swoim zdolnościom…” Nie to żebym wpędzał kogoś w chorobę od razu
Opisany jest też tak zwany styl atrybucyjny. Jeżeli na pytanie “Kto odpowiada, że spotkało mnie coś złego” odpowiadamy “JA” a na pytanie “Kto odpowiada, że spotkało mnie coś dobrego” rzucamy “Udało się” fajnie wpaść do specjalisty po poradę.
W pozostałych przypadkach zacząć zmieniać sposób komunikacji się.
Dobry blog.
Czytam dalej