Home > Uncategorized > O “spędzaniu” czasu

O “spędzaniu” czasu

Słowo “spędzać” (“spędzić”) kojarzy mi się z pozbywaniem się czegoś, przepędzaniem, gonieniem, wypędzaniem, wyganianiem, a nie z doświadczaniem, przeżywaniem, ubogacaniem się, rozwojem… “Spędzić czas”, to jak “Spędzić psa z kanapy”. Był tu i go nie ma:-).

Jak spędzasz wolny czas?  Ile czasu spędzasz nad książkami? Spędziłem weekend z rodziną. – na co dzień używamy takich zwrotów i są one językowo poprawne. Ja ich nie lubię. Kiedyś (dawno, dawno temu) mawiało się “spędzić płód”, co oznaczało aborcję (a dokładniej – doprowadzenie do poronienia) .

Nie pozbywaj się czasu, tylko go przeżywaj. Nie spędzaj go, tylko wykorzystuj w dobry dla Ciebie sposób. Czasem się mówi: “robiłem to dla zabicia czasu”… Nie zabijaj go, ale ciesz się nim.

Jak zatem radzić sobie na poziomie języka? Poniżej kilka podpowiedzi:

- Spędziłam wieczór przed TV. -> To akurat bardzo adekwatna odpowiedź, bo w większości przypadków siedzenie przed TV pozbawia nas czasu, a korzyści z tego mizerne . :-)

- Spędziliśmy nad tym projektem wiele czasu. -> według mnie lepiej powiedzieć np. : Ten projekt wymagał od nas wiele pracy i czasu lub Ten projekt był czasochłonny.
- Spędziłem czas w bibliotece. ->Ta odpowiedź  przekonuje mnie tylko wówczas, jeśli bezproduktywnie siedziałeś między regałami :-) ; jeśli czytałeś lub uczyłeś się – powiedz o tym:  Byłam w bibliotece i uczyłam się ….  lub Byłem w bibliotece i czytałem ciekawe książki (tu przy okazji otwierasz możliwość rozmowy o tym, co czytasz, czym się interesujesz).
- Siedziałem w domu. -> Czyli nic nie robiłeś tylko siedziałeś? Wiem, że w skrócie chcesz przekazać, że nigdzie nie wychodziłeś. Ale to nie jest budujący komunikat. Jeśli nie przesiedziałeś bezczynnie popołudnia, to lepiej powiedz: byłem w domu albo zajmowałem się sprawami domowymi. To otwiera możliwość rozmowy o tym, co robiłeś będąc w domu.

Taka zmiana sposobu komunikowania o tym, jak przeżywasz swój czas i czego doświadczasz (a nie “spędzasz” czas) pozwoli Ci zobaczyć, czym się karmisz, jak wykorzystujesz czas, a dodatkowo pozwoli wyeksponować to, co robisz. Otwiera możliwość głębszej rozmowy, chociażby o zainteresowaniach.

Prawie każdy możne powiedzieć Spędziłem X godzin w pracy. Powiedzenie spędziłem w pracy cały dzień nie przekonuje mnie o tym, że to był konstruktywnie wykorzystany czas. Ja nie spędzam czasu w pracy, ja w pracy… pracuję, robię ciekawe i pożyteczne rzeczy, czasem mniej ciekawe ale potrzebne. Lepiej powiedzieć: Wczoraj miałem bardzo intensywny dzień, pracowałem do późnego wieczora, ale dzięki temu skończyłem ważny projekt.

Zamiast Spędziłem święta u Rodziców lepiej gdy mówisz Przeżywałem te święta wspólnie z Rodzicami / u Rodziców.

Zamiast Spędziłem wieczór z rodziną lepiej powiedzieć Wieczór przeżywałem w towarzystwie rodziny.

Słyszycie różnicę? Zauważacie ją?

Używanie języka w sposób świadomy może nas pozytywnie wyróżniać. Nie mówię, by w ogóle nie używać słowa “spędzać”. Zachęcam, by używać świadomie, a jeśli można – zamiennie, eksponując naszą aktywność, rozwój, pasje, zainteresowania. To może w wielu sytuacjach zmienić sposób postrzegania nas przez innych, a także zmienić nasz sposób myślenia o nas samych.

To, jak zadajemy pytania  wiele o nas mówi. Od tego, jak zadamy pytanie, zależy odpowiedź, jaką usłyszymy. Zamiast pytać znajomego, jak spędzi wakacje, zapytaj, co planuje robić w czasie wakacji lub jakie ma plany na wakacje. Zamiast pytać dziewczynę, jak chce spędzić wieczór, zapytaj, jak chce przeżyć ten wieczór lub czy ma plany na ten wieczór.

Jestem ciekawa Waszych opinii.

Pozdrawiam, Ewa

Ewa Wytrążek Uncategorized , , , , ,

  1. katwer
    Marzec 14th, 2010 at 17:47 | #1

    Witaj :)

    Bardzo interesujący jest ten post i zastanowienie się nad źródłosłowem wypowiadanych przez nas słów, ale wydaje mi się jednak, że eliminowanie ze swojego słownika zwrotu “spędzać czas” jest już pewną przesadą. Tzn. to jest tak otrzaskany zwrot w tym właśnie kontekście, że pierwsze skojarzenie z nim nie jest negatywne, ale zupełnie neutralne, a zwrot: “Wieczór przeżywałem w towarzystwie rodziny.” wywołał moją wesołość.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze posty :)

  2. Marzec 14th, 2010 at 19:45 | #2

    katwer,

    ja nie napisałam o “eliminowaniu ze swojego słownika zwrotu “spędzać czas”".
    Przeczytaj uważnie, napisałam: “Nie mówię, by w ogóle nie używać słowa “spędzać”. Zachęcam, by używać świadomie, a jeśli można – zamiennie, eksponując naszą aktywność, rozwój, pasje, zainteresowania.”
    To różnica, prawda?

    Co do skojarzeń – każdy ma prawo mieć inne skojarzenia. To naturalne. Ja napisałam z czym mnie się kojarzy. :-)

    Pozdrawiam, Ewa

  3. katwer
    Marzec 14th, 2010 at 21:25 | #3

    Tak, prawda. Przyznaję, że napisałam komentarz po jakimś czasie od przeczytania postu (czytam je na bieżąco, jak się pojawiają) :)

    Dziękuję za doprecyzowanie.

    Dobrej nocy życzę :)

  4. Agata G.
    Marzec 14th, 2010 at 21:43 | #4

    Bardzo zaskakująca interpretacja słowa “spędzać”. Ja rozumiem i odbieram je zupełnie inaczej. Dla mnie jest ono całkowicie neutralne, codzienne, zwyczajne i zawsze na miejscu.

    Z kolei znam inne słówko, które używane w kontekście czasu niesie (moim zdaniem) ze sobą taki ładunek, jaki Ty Ewo przypisujesz słowu “spędzać”.
    Otóż mam na myśli słowo “zlatywać” – nawet nie wiem czy to poprawnie po polsku… “czas zleciał mi w pracy”, “ale to szybko zleciało”, “jakoś leci…” i tym podobne. Absolutnie nie zamierzam dopuścić, aby życie mi “jakoś ZLATYWAŁO”! Zamierzam SPĘDZIĆ je ciekawie i w wartościowym towarzystwie.
    Pozdrawiam

  5. Marzec 14th, 2010 at 22:26 | #5

    Agato G.

    Dziękuję za to, że dzielisz się swoimi spostrzeżeniami. Nie o to chodzi, by odbierać wszystko tak, jak ja. :-)

    Cieszy mnie, gdy to, co piszę, skłania do chwili refleksji, zastanowienia. Tak naprawdę najistotniejsze jest to, co z naszym czasem robimy. Jak wykorzystujemy czas w naszym życiu, żeby nie “zleciało”. :-)

    Dawno nie słyszałam zwrotu “czas mi zleciał” lub wariantów owego “zlatywania”. Rozumiem, że może ono mieć dla Ciebie wydźwięk negatywny. Wszak “zlatywanie” zawsze ma kierunek “w dół”. :-)

    Ja swoje życie chcę przeżywać – świadomie, pozytywnie, ciekawie – tak jak Ty. :-) Stąd to, co napisałam: “Nie pozbywaj się czasu, tylko go przeżywaj. Nie spędzaj go, tylko wykorzystuj w dobry dla Ciebie sposób. (…) Nie zabijaj go, ale ciesz się nim.”.

    Pozdrawiam, Ewa

  6. kaembe
    Marzec 15th, 2010 at 12:02 | #6

    Zgadzam się z przedmówczyniami. Dla mnie również słowa „spędzać czas” są neutralne i naturalne. Co innego z „jakoś leci” – nie używam i razi mnie, gdy ktoś tak mówi (a zdarza się, że słyszę takie sformułowania).

    Pozdrawiam

  7. Marzec 15th, 2010 at 13:43 | #7

    Witajcie,
    nie zamierzam nikomu zmieniać “na siłę” skojarzeń z danym słowem :-) . Wszak każdy sam za siebie decyduje.

    Warto jednak zwrócić uwagę na to, o czym napisałam, by sposób komunikowania tego, jak wykorzystujemy czas, pozwalał na eksponowanie naszej aktywności, wskazywał na rozwój, pasje, zainteresowania, bo – jak napisałam wyzej “to może w wielu sytuacjach zmienić sposób postrzegania nas przez innych”. Słowo “spędzać” pod tym względem nie niesie żadnej pozytywnej informacji.

    Pozdrawiam, Ewa

  8. Marzec 20th, 2010 at 18:17 | #8

    Nie wiedziałem, że prowadzisz bloga. Życzę powodzenia i otwartości na dyskusję z czytelnikami. Kierowany chyba telepatią napisałem wczoraj u siebie krótki tekst o czasie – o różnicy pomiędzy jego wytapianiem (bezmyślnym traceniem) a wyciskaniem (wykorzystywaniem do maksimum) http://biz.blox.pl/2010/03/Wyciskanie-czasu.html

    Pozdrawiam wiosennie.

  1. Brak jeszcze trackbacków