Plus / minus 20…
Zrobiłam mały „przegląd znajomych” pod kątem … wieku. Tak. Przyjrzałam się wiekowi ludzi, z którymi się spotykam, z przyjemnością rozmawiam o życiu, czasem filozofuję, czasem tylko wymieniam informacje. To grupa w przedziale od …. 19 do 60+. Czyli ponad 20 lat w górę i ponad 20 lat w dół.
Uświadamiam sobie teraz, że dzięki tym ludziom czasem czuję się odmłodzona, a czasem dojrzewam. To naturalne – ktoś powie. A czy naturalne jest, że dojrzewam czasem towarzystwie tych młodszych o 20 lat, a nie tych starszych? A jednak.
Przyszło mi na myśl, że dobrze jest budować relacje z ludźmi nie tylko z różnych grup zawodowych, o różnych zainteresowaniach, ale i w bardzo różnym wieku, z różnym „bagażem” doświadczeń, o różnym statusie materialnym, różnych celach życiowych, nawet o różnej – nazwijmy to – bazie kulturowej (np. ludzie wychowani lub żyjący w innych krajach, osadzeni w innych kręgach kulturowych). Dobrze nie ograniczać się do grona rówieśników.
To, co mnie cieszy, to fakt, że swobodnie czuję się i w jednej, i w drugiej grupie wiekowej. To co mnie cieszy to także fakt, że ci ludzie czują się swobodnie ze mną, niezależnie od tego, czy są dużo starsi, czy dużo młodsi. Nie czuję się w tych relacjach ani dzieckiem, ani rodzicem, nie wchodzę w żadną z tych ról, choć – jeśli mogę i jeśli jest taka potrzeba – staram się być pomocna. To jest symetryczne.
Uczę się od młodszych przyjaciół bardzo wielu rzeczy. Zdobywam inną, nową perspektywę dla wielu codziennych i mniej codziennych spraw. I przyznam, że ja w wieku wielu młodych ludzi byłam o sto lat świetlnych do tyłu. Pod wieloma względami. Podziwiam ich za mądrość, za odwagę eksperymentowania, za odwagę poszukiwania siebie prawdziwych… Zarażam się od nich entuzjazmem, świeżością spojrzenia. Bywa też, że dzięki nim doceniam swoją sytuację, wolność, swobodę i niezależność jaką mam w wielu obszarach życia.
Od starszych też się uczę. Korzystam z ich doświadczeń. Uczę się czasami wprost, a czasami „przez zaprzeczenie”. Bo muszę przyznać, że dużo łatwiej spotkać otwartych na świat, tolerancyjnych, mających pasje, odwagę etc. ludzi młodych, niż tych z poziomu 45+. A szkoda. Może gdyby częściej spotykali się z młodymi nie jako nauczyciele i rodzice, ale w relacjach partnerskich, nauczyliby się więcej od młodych…
Wszystkim polecam. To bardzo poszerza horyzonty i stwarza ciekawe możliwości rozwoju. Poza tym umiejętność swobodnego bycia i prowadzenia rozmów w różnych grupach wiekowych zdecydowanie ułatwia potem budowanie w dobrych, zdrowych relacji w pracy.
A jak wygląda krąg Waszych znajomych? Z jakich „źródeł” czerpiecie?
Pozdrawiam, Ewa

Już wczoraj wieczorem widziałem post, lecz dopiero teraz mogę na spokojnie coś napisać
Obecnie jestem wysepką, więc taki “przegląd” u mnie jest niewykonalny. Natomiast mając 16-17 lat miałem 2 znajomych nawet 50 (sic!) lat starszych, z którymi bardzo dobrze mi się rozmawiało o życiu. Też kilku takich o 10 lat starszych. To gdzieś wynikało z mojej powagi i do dziś (na co dzień) raczej łatwiej znajduję wspólny język ze starszymi od siebie.
Za sprawą bloga mam jednak dostęp do młodych osób, z którymi można porozmawiać o życiu, pasjach, “pofilozofować”.
Natomiast (to moja obserwacja) o ile trudniej u starszych od nas o tolerancje, świeże spojrzenie to mają oni więcej doświadczenia i szersze (całościowe) spojrzenie. Tego brakuje młodszym, którzy mają większą tolerancję i otwartość na nowe spojrzenia.
Uśmiechy!
Orest
Orest,
powiedz proszę, co masz na myśli pisząc “Obecnie jestem wysepką”?
Pozdr. Ewa
… że nie nawiązuję towarzyskich kontaktów z ludźmi. Wszystkie są raczej “konkretne” – coś załatwić, ktoś coś potrzebuje. Dlatego też nie uważam takich osób za “znajomych” o jakich piszesz w poście
Uśmiechy!
Orest
Fajnie jest spotykać ludzi o te 30 lat młodszych/starszych. Dziesięciolatki wnoszą świeżość pojmowania świata, a starsi ode mnie… No właśnie, mam trochę inne spostrzeżenia na temat grupy osób 45+ – to właśnie oni są często dla mnie inspiracją, na dodatek są “mądrzejsi życiowo” ode mnie.
Dobrze by było, gdyby nie bali się wymieniać poglądów, ale na szczęście w pracy mam możliwość pogadania z nimi od serca, co bardzo sobie cenię.
Pozdrowienia
Ania
Staram się czerpać i od młodszych (ja mam 24 lata) i od starszych. Z moich obserwacji, wynika, że łatwo się dogaduję z osobami w przedziale wiekowym 30-50 lat. Cenię sobie to wysoko, i staram się pielęgnować.
A ja uwielbiam relacje z ludźmi w ogóle. Wiek nie ma znaczenia.
Witaj Ewo,
mam szczęście spotykać w swoim życiu wielu wartościowych ludzi w różnym wieku. Obecnie w moim kręgu znajomych znajdują się ludzie w wieku od 16 do 60 lat. Mogę tylko potwierdzić Twoje obserwacje. Ludzie starsi(ode mnie) to cenne źródło wiedzy i rad na tematy biznesowe i życia. Młodsi zaskakują mnie swoją energią, innym spojrzeniem na wartości w życiu (bardzo to sobie cenie), tolerancją. Jestem pewien, że nie o wszyscy ludzie tacy są, jednak jak napisałem na wstępie – mam to szczęście;].
Pozdrawiam serdecznie,
Leszek