Home > Uncategorized > Pan Luzak i Pani Perfekcja

Pan Luzak i Pani Perfekcja

Sierpień 12th, 2010

Tak w pracy, jak i w relacjach ze znajomymi spoza pracy, czasem pojawia się temat perfekcjonizmu, precyzji, dokładności etc.  Zaczęłam się zastanawiać, jak to jest, gdy perfekcjonista spotyka się z kompletnym luzakiem, gdy osoba precyzyjna spotyka się z typem kreatora, dla którego ważny jest klimat, zarys, a nie detal, gdy pedant spotyka bałaganiarza, etc. Zobaczyłam to w wyobraźni w wersji mocno karykaturalnej i to przyprawiło mnie o dobry humor. :-)

W toku jednej z podobnych jak wspomniane rozmów przypomniały mi się dwa foldery… Oba z elementami graficznymi, zdjęciami i tekstami mającymi reklamować określoną firmę i informować o podstawowych usługach. Oba mające pełnić  jednocześnie funkcje okładki (teczki) na dokumenty. Każdy powstawał w innym czasie, w innym zespole, w innej firmie. Oba powstały, ale proces i efekt były zdecydowanie różne i według mnie pouczające.

Pierwszy folder  (Pani Perfekcja) powstawał przez szereg miesięcy (tak, tak, miesięcy) i wszyscy byli tym zadaniem umęczeni i udręczeni. Tylko osoba mająca zaakceptować całość do produkcji za każdym razem zmieniała jakiś detal. Na pewnym etapie zmian ich znaczenie było mniej niż kosmetyczne, niemal na poziomie wyboru pomiędzy słowem „lub”  a słowem „albo”. Wiele korekt powodowało powrót do wersji sprzed kilku tygodni.  W końcu folder poszedł do produkcji mimo wszystko, bo granice ostateczną wyznaczyło pewne wydarzenie marketingowe, kiedy to absolutnie coś takiego musiało być gotowe. Gdyby nie to – pewnie trzeba by dokonać jeszcze kilkudziesięciu nieistotnych zmian, a potem realia firmy zdążyłyby się zmienić i wszystko trzeba by było zacząć od nowa… Ten niezwykle długi proces akceptacji był w moim odczuciu wynikiem zbędnego i wręcz szkodliwego perfekcjonizmu . To zadanie zdeterminowało pracę wielu osób na długi czas, zabrało wiele energii i spowodowało, że zespół sprzedażowy musiał sobie radzić bez niego zdecydowanie zbyt długo. Pani Perfekcja umęczyła wszystkich, łącznie z folderem. :-)

Drugi folder (Pan Luzak) powstał bardzo sprawnie, w kilka dni na projekt, teksty, bardzo szybka akceptacja, szybka produkcja. Dobry efekt wizualny, dobry czas realizacji, teksty dobre, komunikaty właściwe, wrażenie  całości OK. Jednak gdy ktoś chciał ten folder wykorzystać jako okładkę do dokumentów, okazało się, że kartka dokumenty A-4 wystaje po dwa milimetry od góry i z boku. Pan Luzak zapomniał o Pani Precyzji i Pani Kontroli.

Kilka refleksji:

- Precyzja w wykonywaniu określonych zadań jest bardzo potrzebna, w niektórych działaniach czy nawet zawodach – konieczna.

-  Kontrola jakości (a czasem i kontrola celu czy kursu) na różnych etapach wykonywania prac jest potrzebna i pozwala unikać wpadek na etapie finalnym, pozwala oszczędzać czas i środki.

Perfekcjonizm jest szkodliwy zarówno w sferze zawodowej, jak i w tzw. życiu pozazawodowym. Perfekcjonizm męczy nie tylko otoczenie i samego perfekcjonistę. perfekcjonizm stoi często w sprzeczności z efektywnością i produktywnością.

Żartuję czasem, że zanim Pani Perfekcja skończy makijaż (wersja , z której będzie zadowolona), to Pani Wyluzowana zdąży już wrócić z imprezy, po czasie świetnej zabawy i dobrych relacji. :-) A jeśli nawet spotkają się na tej samej imprezie, to po 3 godzinach  oba makijaże będą wyglądały tak samo nieświeżo. Tylko perfekcjonistka odebrała sobie sporo przyjemności stresując się makijażem, a nieperfekcjonistka zdążyła w tym czasie zrobić jeszcze kilka innych rzeczy ku zadowoleniu własnemu lub/i innych

Ważne, by podejmując rożne działania zadać sobie pytanie, co jest najważniejsze, co jest istotą, co priorytetem. Kilka cech/przymiotów wypisać i nadać im kolejność, hierarchię. Może najważniejszy jest czas, może teksty, może ogólne wrażenie…

- Lepiej „tylko” dobrze przygotować folder i mieć czas na inne działania i kreacje, niż cyzelować projekt, podczas gdy zespół czeka na podstawowe narzędzie pracy (jeśli folder jest takim).

- Lepiej napisać trzy „tylko” dobre noty informacyjne,  niż w tym czasie jedną dopracowywać  w detalach – gdy priorytetem jest dostarczenie informacji.

- Lepiej przeprowadzić kilka szkoleń i nanosić korekty na podstawie zdobywanych w toku działania doświadczeń, niż poprawiać koncepcję i nadal siedzieć tylko nad komputerową wersją.

Jeśli masz tendencje do perfekcjonizmu – warto czasem przetestować, co się zdarzy, gdy np. oddasz tekst nie do końca dopracowany, zdjęcie nie idealne, podasz głodnemu przyjacielowi  nie do końca idealna zupę lub kanapkę z krzywo pokrojonego chleba, położysz niewyprasowane prześcieradło. Pewnie nic się nie stanie poza tym, ze druga strona podziękuje i będzie zadowolona, ze noc na niewyprasowanym prześcieradle będzie tak samo udana jak na tym wyprasowanym.  A jeśli ktoś uzna, ze cos trzeba poprawić, to zawsze możesz to jeszcze zrobić, jeśli to naprawdę będzie istotne.. I nic Ci się złego nie stanie. :-) Jeśli jesteś Luzak – zanim oddasz do produkcji np. folder lub wyślesz wymagający precyzji dokument – poproś kogoś z zespołu kto jest dokładny i uważniejszy, aby sprawdził, czy czegoś nie przeoczyłeś.Praca w zespole ma tę zaletę, ze ludzie uzupełniają się osobowościowo, uzupełniają się pod względem wiedzy i doświadczenia. Warto z tego korzystać.

O ile wartościowsze i ciekawsze  jest mieć czas na wzajemne delektowanie się sobą  w relacjach z partnerem czy partnerką w średnio wysprzątanym mieszkaniu, od  np. czekania na spotkanie w idealnie wysprzątanym mieszkaniu z dokładnie wyprasowanymi ściereczkami do naczyń… bo nie można wcześniej, zanim będzie wysprzątane, bo wstyd, bo nieładnie, bo głupio i co on/ ona pomyśli…

Perfekcjonizm może być oznaką niepewności,  braku wiary w siebie, braku zaufania do własnej wiedzy i umiejętności, braku poczucia własnej wartości, obawą przed krytyką. Może – nie musi rzecz jasna.

Powtórzę jednak – dokładność i precyzja, punktualność są pozytywne. Czasem jednak wystarczy tylko zarys, szkic – warto o tym pamiętać. Perfekcjonizm według mnie zawsze jest  szkodliwy i męczący dla wszystkich.

Pozdrawiam serdecznie. Doceniam Waszą cierpliwość w czekaniu na post.:-)

Ewa

Ewa Wytrążek Uncategorized , , , , , ,

  1. Piotr Stanek
    Sierpień 15th, 2010 at 13:57 | #1

    Witaj Ewo
    Opłacało się czekać.
    Ja niedawno wpadłem w pułapkę perfekcjonizmu przy tworzeniu swojej strony internetowej i bloga. Teraz po prostu opracowuję projekt i niedługo zaistnieję w sieci.
    pozdrawiam serdecznie
    Piotr

  2. Sierpień 15th, 2010 at 15:24 | #2

    Piotrze,
    to co napisałeś zabrzmiało znajomo… Tak, tak.
    Kiedy szykowałam do startu ten blog, chciałam najpierw wszystko (z naciskiem na “wszystko”) przygotować, dopracować etc.
    Na szczęście są wokół mnie mądrzy ludzie, i jedna z takich osób uświadomiła mi, że ważniejsze od detali i “dekoracji” jest to, co mam do powiedzenia. Wystartowałam, a w zakładce “o blogu” pojawił się następujący zapis: (…)”blog jest w tej chwili jeszcze w wersji prowizorycznej, co rzecz jasna będzie się zmieniać. Uznałam, że ważniejsze na tym etapie są zamieszczane tu treści.”.
    Teraz czeka mnie “przepracowanie’ w swojej głowie tego samego podejścia do mojego projektu szkoleń, bo inaczej pewnie długo nie będzie dość dopracowane, żeby wystartować. :-)
    Jak widzisz – piszę na bazie swoich doświadczeń, nie tylko obserwacji. :-)

    Daj znać, kiedy start Twojego bloga.
    Pozdrawiam, Ewa

  3. Piotr Stanek
    Sierpień 16th, 2010 at 20:13 | #3

    Dobrze, choć to będzie blog(i) tematyczny dotyczący mojej specjalizacji zawodowej – prawa.
    Cóż, ja miałem momenty dążenia do perfekcji w czasami naprawdę błahych rzeczach. A przecież to trening czyni mistrza, człowiek uczy się na błędach. Dobrze, że inni mnie naprostowali bezpośrednio i pośrednio.
    pozdrawiam i powodzenia w szkoleniach :)

  4. Wrzesień 2nd, 2010 at 00:15 | #4

    Piotrze,
    Jak Twój blog?
    Kibicuję Ci, a zarazem ciekawa jestem realizacji.Zauważam wielkie zapotrzebowanie na mówienie o zagadnieniach prawnych prostym, nieprawniczym językiem.
    Wiem, ze wielu osobom potrzebne jest takie wsparcie.

    Pozdrawiam, Ewa

  5. Aneta
    Wrzesień 2nd, 2010 at 20:00 | #5

    Ewo i Piotrze.
    Wasza dyskusja uświadomiła mi, że chwilami ja również jestem perfekcjonistką. A ponieważ zazwyczaj nie odpuszczam pewnych rzeczy, potrafię innych zamęczyć. Np. czasem przygotowuję jakiś tekst i poprawiam, cyzeluję, dopracowuję etc. I rzadko kiedy jest dość dobry i “idealny”, by go wysłać. W związku z tym nasuwa mi się pytanie: jak odróżnić perfekcjonizm od profesjonalizmu i rzetelności? Jeśli jest jakaś granica między tymi postawami, to gdzie ona przebiega?

  6. Wrzesień 3rd, 2010 at 13:50 | #6

    “jak odróżnić perfekcjonizm od profesjonalizmu i rzetelności?
    Jeśli jest jakaś granica między tymi postawami, to gdzie ona przebiega?”

    W moim odczuciu tę granicę wyznaczają cele i priorytety. Jeśli priorytetem jest dotarcie do kogoś szybko z wiadomoscią, to jej dopieszczanie w nieskończonosć odsuwa od celu.

    Pozdrawiam, Ewa

  7. Piotr Stanek
    Wrzesień 4th, 2010 at 21:00 | #7

    Pamiętam. Skupiam się na treści merytorycznej, dopieszczanie wyglądu blogu pozostawiając na później.
    Zastanowiło mnie to zapotrzebowanie, ale trudno jest pisać o prawniczych zagadnieniach prostym językiem, dłuższe notki powstają :)
    Ze swojej strony polecam ten blog: http://olgierd.bblog.pl/ czytam go już dobrych kilkanaście miesięcy, oraz bardziej specjalistyczny – http://spolkaiprawo.wordpress.com/ zajmujący się przede wszystkim spółkami prawa handlowego.

    Aneto,
    Perfekcjonizm jest i dobry i zły. Trzeba znaleźć, jak prawie we wszystkich aspektach życia tzw. złoty środek.
    Mi czasami pomaga myśl, że nie ma ludzi idealnych. Perfekcyjna osoba nie istnieje po prostu. Ewa, celnie zauważyła, że trzeba zastanowić się nad celami i priorytetami. To one w większości wyznaczają granice.

    pozdrawiam
    PS

  8. Wrzesień 6th, 2010 at 18:37 | #8

    Bardzo trafne spostrzeżenia.
    Perfekcjonizm dość często bierze się z nieumiejętności przyjmowania porażek, na przykład gdy ktoś w dzieciństwie był “traktowany warunkowo” – jak odnosisz sukces, to wspaniale, a jak porażka, to jesteś do niczego. Czasem warto przyjrzeć się temu, co leży u podłoża przeciągających się w nieskończoność poprawek, bo nie zawsze sama chęć zmiany i przełamania się pozwala obniżyć swoje nierealistyczne standardy.
    Sama znam ból, jaki towarzyszy “puszczeniu” czegoś “nieidealnego”, bo trzeba, bo czas, bo deadline… ale można zmienić swoje nawyki i nauczyć funkcjonować bardziej na luzie.
    pozdrawiam
    Asia

  9. wojtek
    Grudzień 18th, 2010 at 11:13 | #9

    Witaj Ewo,

    Trafiłem tu za Twoimi bardzo ciekawymi komentarzami na blogu Alexa. Czytając ten post nasunęła mi się idealnie pasująca do niego zasada 20/80. Dla przypomnienia 80% efektow uzysujemy z wykonania 20% kluczowych zadań dla danego projektu.
    Myślę, że można dzięki niej trochę “pogodzić” Panią Perfekcję i Pana Luzaka :)

    Serdecznie pozdrawiam jako nowy czytelnik
    Wojtek

  10. Grudzień 18th, 2010 at 11:38 | #10

    wojtku,
    witaj.
    Twój komentarz – jako pierwszy – czekał w moderacji :-)
    Co do zasady Pareto – pytanie tylko, czy Pan Luzak i czy Pani perfekcja potrafią (mają “wewnętrzną” możność) ją stosować. Niemniej jeśli ją przyjmą jako swoją zasadę i zechcą pamiętać, mitygować się, to jak najbardziej:-) Mam takie przekonanie, ze sama zasada Pareto nie działa bez naszego udziału :-) .

    Pozdrawiam,
    Ewa

  1. Brak jeszcze trackbacków