Nowa praca – negocjowalne warunki zatrudnienia
Chwila “odpoczynku” od tematu wypowiedzenia
czyli coś, co dotyczy startu w nowej pracy, a dokładnie – rozmów o warunkach zatrudnienia.
Tak się przyjęło, że przy podejmowaniu nowej pracy negocjujemy przede wszystkim (w wielu wypadkach wyłącznie) kwestie związane z wynagrodzeniem. W moim odczuciu to błąd. Jest jeszcze kilka aspektów, o których warto rozmawiać z pracodawcą. Zatem negocjacje mogą dotyczyć:
1. wynagrodzenia w okresie próbnym i po okresie próbnym (warto to zapisać już w pierwszej umowie, że po okresie próbnym wynagrodzenie wzrośnie o kwotę x) – tak unika się nieporozumień. Zarząd firmy może się zmienić i jeśli nie ma zapisu – ustalenia ustne trudno jest udowodnić i tym samym egzekwować.
2. długości trwania okresu próbnego (nie ma nigdzie zapisu dotyczącego jego długości – może to być miesiąc, mogą być np. 3 miesiące). Można negocjować pominiecie okresu próbnego i zatrudnienie od razu np. na umowę na czas nieokreślony.
3. czy po okresie próbnym będzie umowa na czas nieokreślony czy określony, a jeśli określony, to jak długi. Warto zastanowić się, co jest dla nas korzystne – czy umowa czasowa po okresie próbnym na dłuższy czas (np. rok) czy krótszy (np. pół roku). Wbrew pozorom jest to istotne, ponieważ przepisy prawa mówią o tym, że po 3 umowach na czas określony pracodawca ma obowiązek zawrzeć umowę na czas nieokreślony. Czyli im krótsze umowy czasowe, tym szybciej umowa na czas nieokreślony. Nie ma jednak gwarancji, że pracodawca będzie chciał podpisać kolejną umowę. Każdy sam powinien oszacować ryzyko.
4. wprowadzenia do umowy zapisu o corocznych stałych wzrostach wynagrodzenia o poziom inflacji (urealnianie wynagrodzenia).
5. zakresu obowiązków i odpowiedzialności na danym stanowisku, a także zakresu kompetencji (np. jakie decyzje mogę podejmować samodzielnie).
6. okresu wypowiedzenia; Kodeks Pracy nie określa możliwego okresu wypowiedzenia. Kodeks Pracy określa jedynie minimalny okres wypowiedzenia, ale nie zabrania pracodawcy udzielania dłuższego niż ten minimalny okresu wypowiedzenia. To bardzo ważne, bo do 3 miesięcy pracy ten okres minimalny wynosi 2 tygodnie, do 3 lat pracy w danej firmie – 1 miesiąc. Można od razu wynegocjować, że np. pomijamy okres próbny i zatrudnienie jest na czas nieokreślony z np. 6 miesięcznym okresem wypowiedzenia, 3 miesięcznym… dowolnie.
7. można negocjować zapis o tym, że jeżeli wypowiedzenie nastąpi z winy pracodawcy (likwidacja firmy lub stanowiska pracy), to wypłacona zostanie dodatkowa odprawa w wysokości np. równowartości 3 miesięcznego wynagrodzenia, 6 miesięcznego wynagrodzenia…
8. można przy niektórych typach pracy negocjować częściową pracę zdalną (telepraca) czyli np. trzy dni pracuje w firmie a pozostałe dwa – w domu; to szczególnie dobre rozwiązanie dla kobiet po urlopie macierzyńskim albo dla osób dojeżdżających z daleka do miejsca pracy.
9. narzędzia pracy, w tym – telefon komórkowy – limit kwotowy (można negocjować określona wysokość), laptop, samochód służbowy lub zwrot kosztów dojazdów do pracy, nawet możliwość wynajęcia dla pracownika i pokrycia kosztów mieszkania lub pokoju służbowego (może to być koszt doliczany jako wynagrodzenie – opodatkowanie jak dochodu), albo koszt w pełni po stronie pracodawcy).
10. pokrycie przez pracodawcę kosztów abonamentu zdrowotnego czy pokrycie kosztów ubezpieczenia na życie (grupowe ubezpieczenie)
11. pokrycie przez pracodawcę całości lub części kosztów określonych szkoleń (można je wymienić w umowie) lub studiów, szkoleń językowych (także to, czy szkolenia będą traktowane jako czas pracy czy poza czasem pracy).
12. zasad dotyczących karencji – jeśli przez określony czas po ustaniu zatrudnienia nie mogę podjąć pracy w konkurencji, to ta konkurencja powinna być dokładnie określona w umowie, a dodatkowo ten czas karencji powinien być uwzględniony w odprawie pracowniczej – jako równowartość wynagrodzenia za te miesiące.
Wiem, że nie zawsze jest możliwe uzyskanie wszystkich bonusów, że zależy ono od naszej wartości rynkowej i możliwości pracodawcy, od specyfiki firmy i branży, jednak warto wiedzieć, że nie tylko comiesięczne wynagrodzenie podlega negocjacjom i ze czasem wynegocjowanie innych rzeczy jest wartościowsze niż nawet kilkaset złotych miesięcznie.
Pozdrawiam, Ewa

Witam,
faktycznie czasami niektore bonusy sa bardziej wartosciowe niz pieniadze. Pracodawca moze uzyskac lepsze warunki gdy reprezentuje wieksza ilosc osob, np takie dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne dla pracodawcy jest znacznie tansze niz jakbysmy to robili sami.
Z drugiej strony, moim zdaniem, warto wiedziec czego potrzebujemy a czego nie, i nie pozwolic sobie wcisnac czegos czego tak naprawde niepotrzebujemy.
Antku,
zwróć uwagę, ze ja nie piszę tylko o bonusach. Przede wszystkim zwracam uwagę na wazne elementy w umowie, takie jak czas umowy, waloryzacja wynagrodzenia, okres wypowiedzenia, dodatkowe wynagrodzenie wynikające z karencji dotyczącej pracy w konkurencyjnej firmie po ustaniu stosunku pracy z danym pracodawcą, o zagwarantowaniu możliwosci podnoszenia kwalifikacji zawodowych etc.
Masz rację piszac “warto wiedziec czego potrzebujemy a czego nie” – to podstawa.
Pozdrawiam, Ewa
Witaj Ewo!
Ciekawy post ale opisujący sytuację idealną. Niestety pracodawcy w naszym kraju zazwyczaj chcą zarobić kosztem innych. Kiedyś miałem taką zabawną sprawę, kiedy zmieniałem pracę z przyczyn czysto finansowych, że szef firmy z której odchodziłem chciał mnie zatrzymać. Naobiecywał się strasznie: samochód służbowy ok, nielimitowany czas pracy ok itd itd ale na moją sugestię, że fajnie ale oczekuję tylko konkretnej podwyżki nie chciał się zgodzić. nie to nie;) zazwyczaj dziwnym trafem jest tak, że jak pracodawca się chwali jaki to super socjal w firmie, że nawet ludziom okulary dofinansowuje to pensje w takim miejscu są żenujące. ja tam wolę żeby mnie było samemu stać na zakup okularów,a nie być na łasce czy nie lasce firmy;)ale to już taka dygresja;) zresztą podobnie jest z premiami uznaniowymi niby są ale nigdy nie można być pewny;)
pozdrawiam
b.
bartek kliszczyk,
napisałes:
“Ciekawy post ale opisujący sytuację idealną.” – hmm, zdziwiłam się tym zdaniem. Zwróć uwagę, że ja nie opisuję żadnej sytuacji
a jedynie pokazuję, które elementy można negocjować i dbać o ich zapis w umowie, gdy podejmujemy pracę.
I napisałam, że warto negocjować.
To co dla jednej osoby będzie mało istotne, np,. okres wypowiedzenia, dla innej osoby, np. mieszkającej w okolicy, w której trudno o pracę – będzie bardzo ważne. Dla innej osoby samochód jest ważniejszy niż kilkaset złotych więcej w pensji.
To indywidualne decyzje.
Pozdrawiam
tak ale jak się wynegocjuje to wszystko o czym piszesz to osiąga się ideał
pewnie że każdy ma inne priorytety:) moje zdanie jest taki, że po osiągnięciu pewnego pułapu najlepiej być sobie samym sterem żeglarzem i szefem;) odpadają wtedy dylematy umów
pozdrawiam
bartek kliszczyk,
Podzielam Twoje zdanie, “że po osiągnięciu pewnego pułapu najlepiej być sobie samym sterem żeglarzem i szefem”. Są ludzie, którzy od poczatku tak kształtują swoja karierę zawodowa i nigdy nie pracowali na etacie. To nie znaczy, ze jest to model uniwersalny – czyli dla każdego.
Pozdrawiam, Ewa
Świetny post! Sporo z wymienionych rzeczy nawet mi do głowy nie przyszło, jak np. zawarcie w umowie wynagrodzenia zarówno za okres próbny, jak i już ‘normalny’, czy zapis szkoleń w umowie.
Tak więc dziękuje za post i przekazane w nim postrzeżenia
Pozdrawiam,
Gynvael
Gynvael Coldwind
witaj na blogu.
“zawarcie w umowie wynagrodzenia zarówno za okres próbny, jak i już ‘normalny’” – można tu zastosować w paragrafie dotyczącym wynagrodzenia w okresie próbnym zapisu następującej tresci:
“jednocześnie strony ustalają, że po okresie próbnym wynagrodzenie wskazane w pkc. x niniejszej umowy wzrośnie o kwotę nie mniejszą niż aaa brutto.”
Taki zapis nie usztywnia tej kwoty podwyżki po okresie próbnym i w sytuacji, gdy dojdziesz do wniosku, że Twój zakres działań i wkład w rozwój firmy jest więcej wart niż myślałeś na początku – możesz te kwotę renegocjować, ale masz zapewnioną kwotę bazową.
Pozdrawiam, Ewa
@Ewa
Sformułowanie “nie mniejsza niż” faktycznie jest dobrym pomysłem. Niniejszym dziękuje za kolejną podpowiedź
Ciekawy post. Pierwszy raz spotykam się z tym, że można do umowy wprowadzić zapis o “corocznych stałych wzrostach wynagrodzenia o poziom inflacji (urealnianie wynagrodzenia)” oraz o kwestii poruszonej przez Ciebie w punkcie 7. Może dla innych czytelników to oczywiste ale dla mnie jest to coś nowego i ciekawego (póki co mam niewielkie doświadczenie w zawieraniu umów o pracę). Dziękuję
Michał Szen,
Po to właśnie jest ten post, by pokazać rożne możliwości.
Oczywiście nie jest to zawsze proste do wynegocjowania. Firmy mają swoje standardowe umowy, zasady wynagradzania, politykę kadrową, finansową itp. Jednak jest to możliwe.
Czasem brzmienie może być inne niż tutaj wskazane, niemniej mnie chodzi o istotę, a nie samo brzmienie zapisu.
Nie są to standardowe rzeczy. Trzeba też mieć na uwadze, że im mniejsza wartość rynkowa pracownika (łatwo znaleźć na rynku kogoś innego z podobnymi kwalifikacjami), tym trudniej to wynegocjować. Większe szanse ma ktoś o unikalnych (rzadkich, specyficznych) umiejętnościach.
Pozdrawiam, Ewa