„Martwię się przez Ciebie…”
Tytuł tego postu to cytat – właśnie w taki sposób mawia matka do dorosłej córki – jednej z moich znajomych. Są też inne powszechnie używane zwroty, np. „Mam przez Ciebie tyle zmartwień”, “przez Ciebie nie sypiam po nocach, bo się martwię”…
Ja zauważam dwa dość powszechnie występujące stany (sytuacje):
- My się martwimy (i zamartwiamy) z jakiegoś powodu,
- Inni martwią się o nas (lub co gorsza – przez nas, z naszego powodu).
Martwienie się jest u nas dość często spotykane. Wydaje mi się, że martwienie się to bardzo wygodna postawa wobec życia. Wygodna.
Tak, tak. To sposób na życie dający konkretne „korzyści”.
Co dokładnie mam na myśli?
Otóż martwienie się jest biernym zastępnikiem działania, jest usprawiedliwieniem „nicnierobienia”. Jest zwolnieniem się z odpowiedzialności za własne życie. Ucieczką od tej odpowiedzialności i przerzuceniem jej na innych lub na tzw. okoliczności zewnętrzne. Wygodnie. Niesłusznie niekiedy wiąże się je z miłością, odpowiedzialnością, troską, pomocą. Martwienie się nie pomaga! To nie ma nic wspólnego z empatią!
Martwienie się dodatkowo pozwala na manipulowanie otoczeniem poprzez wywoływanie w innych poczucia winy – jak w tytułowym zwrocie – „Martwię się przez Ciebie”. To nic innego jak powiedzenie drugiej osobie: Jesteś odpowiedzialna(y) za to, że jest mi źle, za to, że nie odczuwam radości, etc …
Większość rzeczy, o które się martwimy nigdy nie następuje lub następuje w mniejszym nasileniu, niż w naszych “zamartwionych” wyobrażeniach. Martwienie się jest w takich przypadkach osłabianiem siebie, wydawaniem własnej energii na próżno. Ale jak się martwisz to masz pozory działania.
Jak często się martwisz? O co się martwisz?
- Martwisz się o zdrowie? Nie martw się tylko zacznij o nie dbać. Nie martw się, tylko podejmij działanie!
- Martwisz się, ze stracisz pracę? Nie martw się, tylko np. podnoś swoje kwalifikacje, zabezpiecz sobie „wyjście awaryjne”, rozmawiaj z przełożonym o Twoim rozwoju, poproś o ocenę Twojej pracy i sugestie, co powinieneś poprawić, żeby ta ocena była lepsza… Nie martw się, tylko podejmij działanie!
- Martwisz się, ze nie dostaniesz pracy? Zamiast się martwić wykonaj pracę – np. sprawdź, jakie kompetencje są wymagane, określ, czego się powinieneś nauczyć, żeby podnieść swoją atrakcyjność na rynku pracy, etc. Nie martw się, tylko podejmij działanie!
- Martwisz się o kogoś? Sprawdź, czy możesz pomóc lub czy ktoś może pomóc. I zrób to. Nie martw się, tylko podejmij działanie!
- Martwisz się, bo brakuje Ci pieniędzy? A czy z martwienia się będziesz ich mieć więcej? Właśnie… Więc zastanów, jak możesz je zarobić, gdzie. Nie martw się, tylko podejmij działanie!
Z faktu martwienia się nie przybywa ani pieniędzy, ani energii do działania, ani zdrowia, ani przyjaciół… Martwienie się dodatkowo osłabia poczucie własnej wartości. Martwienie się odbiera energię. Martwienie się łatwo może stać się przyzwyczajeniem, sposobem reagowania na trudności. Przestań się zatem martwić, a zacznij zadawać sobie pytanie: “Co mogę zrobić, żeby zmienić daną sytuację”. Stwórz plan i działaj. Szukaj rozwiązań. Rozmawiaj na ten temat. Szukaj sposobów na działanie rzeczywiste, na konstruktywne rozwiązania, a nie na działanie pozorne. Bierność i usprawiedliwienia – to właśnie niesie ze sobą martwienie się. Problemami zajmuj się wtedy, kiedy one już będą rzeczywiste. Nie zajmuj się nimi, gdy są tylko w Twojej głowie, w Twoich wyobrażeniach.
Jeśli natomiast ktoś mówi Ci, że martwi się przez Ciebie, to uciekaj daleko (!), a przynajmniej bardzo uważaj. To oznacza, że ten ktoś próbuje Tobą manipulować, przerzucać na Ciebie odpowiedzialność za swoje samopoczucie, wbijać Cię w poczucie winy i samemu ustawiać się jako skrzywdzony przez Ciebie. To manipulacyjne i toksyczne.
Życzę, żebyście nie mieli zmartwień, tylko sprawy do załatwienia i nowe pomysły na rozwiązanie różnych spraw i nawet problemów.
To Twoja decyzja, czy będziesz się martwić, czy działać. Tylko Twoja!
Pozdrawiam, Ewa



Najnowsze komentarze