Home > Uncategorized > O wartościach i decyzjach… zadanie na wolną chwilę

O wartościach i decyzjach… zadanie na wolną chwilę

Kwiecień 3rd, 2010

Inspiracja do napisania tego postu płynie z dwóch źródeł: to  komentarz zamieszczony na tym blogu przez katwer (boldowanie moje):

„W wielu momentach naszego życia rezygnujemy z ważnych wartości w imię chwilowego zysku

i uwaga, że każdy sam powinien sobie odpowiedzieć, czy warto.

Zatem ważne pytanie brzmi:  Czy wyznawane przez nas wartości są na sprzedaż i – jeśli odpowiedź brzmi „tak” – za jaką cenę. Przy tym nie chodzi mi o to, czy zdarzyło się nam czasem sprzeniewierzyć się swoim wartościom (wszak nie jesteśmy doskonali), ale czy świadomie je sprzedajemy, rezygnujemy z nich. Jaką wartość dla Ciebie mają Twoje wartości :-)

Bodźcem drugim / inspiracją do napisania tego postu było też zaproszenie, jakie dostałam ze trzy tygodnie temu i chciałam o tym napisać odrębny post.

Łączę więc dwa w jednym. :-) A że czas około-świąteczny sprzyja różnym refleksjom i do tego dysponujemy większą ilością wolnego czasu – uznałam, że zaryzykuję nietypową (jak na ten blog) formułę tego postu.

Zapraszam Was do aktywnego udziału w studium przypadku. Opiszę sytuację, jaka mi się przydarzyła i przedstawię poniżej kilka możliwych rozwiązań.

ZADANIE DLA WAS:

Zastanówcie się i napiszcie , jakie według Was  konsekwencje (pozytywne lub negatywne) lub jakie ryzyko niesie każde z tych rozwiązań. UWAGA: nie piszcie (!), jak Wy postąpilibyście w takiej sytuacji, bo nie jest moją rolą ani celem tego miejsca ocenianie działania innych ludzi.

OPIS PRZYPADKU:

Zaproszenie brzmiało (okrojone tu z danych pozwalających na identyfikację nadawcy; boldowanie moje):

[…]chciałem Panią zaprosić, oczywiście bezpłatnie, na szkolenie [tu dane], które odbędzie się [data] w Warszawie. Więcej informacji o szkoleniu  znajdzie Pani tutaj: [link]
W zamian prosiłbym o jedno – żeby po szkoleniu napisała Pani kilka zdań o nim i swoich wrażeniach z niego na swoim blogu. Czy jest Pani zainteresowana takim rozwiązaniem?

W pierwszym odruchu weszłam na podaną stronę i przeczytałam, na co jest to zaproszenie. Potem pomyślałam: Fajne szkolenie i do tego certyfikowane. Hmm, nie wiem, kiedy znowu ten gość będzie w Polsce… Słyszałam o tym ciekawe rzeczy… To przydatne i rozwojowe, mogłabym przy tym  poznać ciekawych ludzi i nawiązać nowe  wartościowe kontakty.. Nieźle, po 6 tygodniach  pisania blogu ktoś zaprasza mnie na szkolenie warte prawie 2 tys zł. Hmm… tylko czy za darmo – jak deklaruje? Nie! Zapłatą jest napisanie o tym szkoleniu! Dalej pomyślałam, że w takim razie post na moim blogu, jako – nazwijmy to “artykuł sponsorowany” – wart jest prawie 2 tys  już po tak krótkim okresie działania blogu.

Cały czas miałam w głowie, że ktoś pisze do mnie, że zaprasza mnie na całkowicie bezpłatne dla mnie szkolenie, podczas gdy nie jest to prawdą, bo zapłata ma być napisanie tekstu. Czyli jest to tak naprawdę wymiana usług, a nie prezent. (!).  Uśmiechnęłam się pod nosem – co z podatkiem VAT? Wszak umowy barterowe…  W głowie świeciła mi się pomarańczowa lampka. Co zyskujesz, co tracisz, czy wchodząc w to nie rezygnujesz ze swoich zasad?  Podjęłam decyzję szybko. Nie było co zwlekać….

MOŻLIWE DECYZJE (według mnie):

1 – zgodzić się i po szkoleniu napisać o nim zgodnie z podjętym zobowiązaniem (napisać zgodnie ze swoimi odczuciami – dobrze lub krytycznie),

2 – zgodzić się i napisać o tym, w jaki sposób trafiłam na to szkolenie wyrażając jednocześnie swoją opinie na temat takich form” kupowania” artykułów,

3 – zgodzić się, wziąć udział w szkoleniu, zrealizować własne cele i nie napisać,

4 – odmówić skorzystania z  „całkowicie bezpłatnego” udziału i nie wziąć udziału w wydarzeniu,

5 – odmówić skorzystania z „bezpłatnego udziału” w szkoleniu i wykupić sobie normalne pełnopłatne uczestnictwo.

Napiszcie, jakie według Was  konsekwencje (pozytywne lub negatywne) lub jakie ryzyko niesie każde z tych rozwiązań. UWAGA: nie piszcie, jak Wy postąpilibyście w takiej sytuacji. Jeśli ktoś będzie miał ochotę odnieść się tylko do jednego z możliwych rozwiązań i wskazać konsekwencje tylko danego rozwiązania – także zapraszam. :-) Pomyślałam, że w taki sposób możemy się od siebie wzajemnie uczyć.

Ja już podjęłam decyzję, więc Wasze informacje na nią nie wpłyną – to dla jasności.  Niedługo dopiszę do tego postu uzupełnienie -  „rozwiązanie”,  jak ja widzę konsekwencje podjęcia każdej z tych możliwych decyzji. Napiszę też, jak ja postąpiłam. Przy tym: nie twierdzę, że moja decyzja jest najlepsza na świecie, ale że moja decyzja jest najlepsza dla mnie. :-)

Zapraszam do “zabawy” i pozdrawiam,

Ewa

Ewa Wytrążek Uncategorized , , , , , , , ,

  1. Kwiecień 3rd, 2010 at 09:31 | #1

    Ciekawe studium :)

    Ad 1. Po pozytywnym artykule zwiększyłabyś swoje szanse na kolejne zaproszenia, bo takim postem dałabyś znak, że tak u Ciebie można. Co do odbioru Czytelników, to chyba to się zmienia na lepsze i akceptowalne staje się to, że bloger ma prawo korzystać z takich zaproszeń i o nich pisać

    Ad 2. Zmniejszyłabyś swoje szanse na kolejne zaproszenia (nawet bez zobowiązań). Zastanawiam się tylko czy konsekwencją byłby wzrost Twojej reputacji również wśród Czytelników (masz swoje zdanie o tym procederze) czy jednak spadek, bo pierw się zgodziłaś a później krytycznie o tym piszesz.

    Ad 3. Myślę, że w tym konkretnym przypadku informacja nie rozeszłaby się i spaliłabyś sobie tylko szanse na kolejne szkolenia u tej osoby. W innych mogłaby się rozejść opinia, że jesteś niesłowna i zrobić to niezłą rysę na reputacji.

    Ad 4. Poza nieuczestnictwem w szkoleniu chyba nic nie tracisz.

    Ad 5. Negatywną konsekwecją jest to, że musiałabyś zapłacić pieniądze za coś, co mogłaś mieć niemal za darmo. Natomiast pokazujesz, że nie da się Ciebie tak łatwo kupić, a uczestniczysz w tym szkoleniu dlatego, że uważasz je za wartościowe.

    To tyle na szybko. Pomyślę jeszcze wciągu dnia :)

    PS: Ja wiem co zrobiłem, więc nie mam dylematu “co bym zrobił” :)

    Uśmiechy!
    Orest

  2. Kwiecień 3rd, 2010 at 23:15 | #2

    Popieram przedmówce – interesujący problem ;)
    Pozwolę sobie skomentować pierwszy punkt.

    Jeśli chodzi o strony sprawy, to mamy Zleceniodawce napisania recenzji, innych potencjalnych przyszłych Zleceniodawców, mamy Autora recenzji i mamy Czytelników (których traktowałbym jako pewną, dużą, grupę różnych ludzi). Tak więc rozpatrywałbym sprawę właśnie z tych kilku stron.

    Jest jeszcze jedno pytanie – czy Autor bloga napisałby, że został zaproszony na szkolenie i nie musiał wykładać 2k PLN, i że jest to tzw. artykuł sponsorowany, czy też ten fakt zostałby przemilczany.

    Jeśli ten fakt zostałby przemilczany, podniosło by to skuteczność reklamy (czy naprawdę?), więc Zleceniodawca prawdopodobnie byłby bardziej zadowolony, ale inni Zleceniodawcy nie dowiedzieli by się o “przetartych szlakach”. Dodatkowo, czytelnicy, gdyby wyszło na jaw (prawdopodobieństwo tego uważam za niewielkie), że artykuł jest sponsorowany, mogli by się czuć oszukani (przynajmniej pewna podgrupa z nich, bo nie sądzę by wszyscy) – pewnie zostało by to uznane ze nieprofesjonalne, etc, etc. Autor postu mógłby również nie czuć się najlepiej z zatajeniem pewnych faktów (ale to zależy od człowieka).

    Natomiast gdyby Autor napisał jak sprawa wyglądała, wtedy skuteczność reklamy mogła by odrobinę spaść… ale w sumie nie koniecznie, być może była by nawet skuteczniejsza – pytanie brzmi jak by to odebrał Zleceniobiorca (tj. czy by wiedział, że zostanie to zaznaczone, czy też spodziewałby się przemilczenia tego faktu). W każdym bądź razie Czytelnicy nie powinni się czuć oszukani (być może znalazła by się pewna kilku osobowa grupa która by się oburzała o “komercjalizacje bloga”).
    Prawdopodobnie inni potencjalni Zleceniodawcy zauważyli by przetarte szlaki i być może również w przyszłości skorzystali z takiej formy z reklamy – aleee… to zależy jeszcze od tego czy artykuł byłby pochlebny, czy niepochlebny.
    W tym pierwszym przypadku sprawa jest jasna jeśli chodzi o Zleceniodawce i innych potencjalnych Zleceniodawców, ale Czytelnicy (a raczej pewna ich podgrupa, zapewne niewielka ale dość głośna (chociaż raczej w Twoim wypadku bym się nie spodziewał zaistnienia takiej grupy) mogliby podejrzewać przekolorowanie opinii o szkoleniu.
    W drugim przypadku, tj. jeśli artykuł byłby niepochlebny, Zleceniodawca byłby zawiedziony (w końcu jego jasnym celem jest reklama, a otrzymał anty-reklamę) i prawdopodobnie nie podjął by ponownej współpracy z Autorem. Inni potencjalni zleceniodawcy to inna sprawa – część by nadal rozważała współpracę (w końcu “nasze szkolenia są lepsze, więc opinia będzie pozytywna”), więc nie sądzę by Autor był spalony na tym polu. Zapewne i w tym przypadku znalazła by się pewna podgrupa Czytelników, która była by zdania, że “po co poszedł, skoro narzeka”.

    Podsumowując, dużo zależy od pewnych niewiadomych, a także liczności Czytelników, dobrego dnia tychże oraz Zleceniodawcy, etc etc :)
    Anyway, niewątpliwie w każdym z powyższych wypadków Autor otrzymuje przynajmniej jedno szkolenie ;)

  3. Kwiecień 5th, 2010 at 19:44 | #3

    Witajcie,
    czas świąteczny wyjątkowo u mnie prawie bez komputera, stąd tylko zdawkowo, że uaktywnię się w połowie tygodnia. :-)
    Ewa

  4. Agnieszka
    Kwiecień 14th, 2010 at 17:11 | #4

    Na początek “dzień dobry” wszystkim :) bo to mój pierwszy post na blogu.

    Moja opinia o konsekwencjach każdego z wyborów.

    Opcja 1:
    Możliwe pozytywne skutki dla Ciebie: skorzystałaś ze szkolenia, masz szansę wziąć udział w szkoleniach, które Cię interesują bez wydawania pieniędzy, masz szansę wyspecjalizować się jako ekspert w recenzowaniu szkoleń i rynku szkoleniowego, możesz wpływać poprzez swoje opinie na wizerunek określonych szkoleń i szkół, a przez to – być może – skłaniać ich do zmian w ofercie i praktykach, poprzez wskazanie plusów i błędów możesz uwrażliwiać inne osoby na zwracanie uwagi na określone aspekty przy wyborze firmy szkoleniowej. Możliwe negatywne skutki: ktoś może uznać to za ukrytą formę reklamy/PR-u, może wyniknąć konflikt między Tobą a firmą szkoleniową w przypadku negatywnej opinii, możesz zostać zasypana niechcianymi podobnymi ofertami od tej samej firmy i innych firm.

    Opcja 2:

    Możliwe pozytywne skutki: bierzesz udział w szkoleniu bez wydawania pieniędzy, wyładowujesz złość na firmie (jeśli ta propozycja Cię rozłościła), nie promujesz dobrej reputacji marki firmy, której promować, nie chcesz, teoretycznie nikt nie zarzuci Ci stosowania ukrytej reklamy/ PR. Możliwe negatywne skutki: zostaniesz odebrana jak hipokrytka (nie przeszkadza Ci wziąć udział bez płacenia, ale przeszkadza napisać recenzję), tracisz reputację (nie dotrzymujesz obietnic), wchodzisz w konflikt z firmą szkoleniową, w praktyce i tak mogą Cię podejrzewać o ukryty PR (chyba że przemilczysz nazwę firmy), możesz zniechęcić innych do przekazania Ci propozycji szkoleniowych, które byłyby dla Ciebie interesujące i o których chętnie być napisała.

    Opcja 3:
    Możliwe skutki pozytywne i negatywne takie same jak w opcji 2 za wyjątkiem konsekwencji związanych z “ukrytym PRem”. Dodatkowy negatywny skutek: plotki za Twoimi plecami, o których nie będziesz wiedzieć przy braku Twojego głosu w sprawie.

    Opcja 4:
    Możliwe pozytywne skutki: brak dylematów związanych z tym czy pisać i co pisać, jaśniejsza sytuacja dla Ciebie, jasno komunikujesz swoje wartości, mniejsze szanse na otrzymanie niechcianych propozycji tego typu, być może drugiej stronie albo komuś innemu zaimponuje Twoja postawa i kto wie co dobrego z tego wyniknie dla Ciebie. Możliwe negatywne skutki: tracisz możliwość wpływania swoimi opiniami na praktyki na rynku szkoleniowym, tracisz okazję do zyskania nowej specjalizacji “recenzenta” rynku szkoleniowego, druga strona może się poczuć dotknięta.

    Opcja 5:
    Możliwe pozytywne skutki: korzystasz ze szkolenia nie mając poczucia zobowiązania do realizacji czegoś nie do końca jasno określonego, masz jaśniejszą sytuację, jasno zakomunikowałaś swoje wartości, jeśli chcesz to i tak możesz opisać swoje wrażenia ze szkolenia. Możliwe negatywne skutki: wydałaś 2 tys. zł za coś co mogłaś mieć bez wydawania tej kwoty, ktoś może Cię uznać za “głupią”.

    Reasumując w każdym przypadku moim zdaniem coś możesz zyskać i coś będziesz musiała za to zapłacić. Każdy wybór może też spotkać się zarówno z potywywnym, jak i negatywnym odbiorem, po stronie proponującego i otoczenia.

    Pozdrawiam

  5. Marlena
    Kwiecień 14th, 2010 at 23:04 | #5

    Witam!
    Zanim napiszę swoje zdanie na poruszony temat chciałabym zwrócić uwagę na kilka zdań które napisała Ewa:
    -„Fajne szkolenie i do tego certyfikowane”, „Słyszałam o tym ciekawe rzeczy”, „To przydatne i rozwojowe”.
    Dla mnie oznacza to że szkolenie jest warte aby w nim uczestniczyć.
    -„ nie wiem, kiedy znowu ten gość będzie w Polsce”
    Czyli prowadzi je ktoś, kto się liczy w branży i ma ciekawe rzeczy do przekazania.
    -„mogłabym przy tym poznać ciekawych ludzi i nawiązać nowe wartościowe kontakty”
    Niewątpliwy duży bonus.
    -„po 6 tygodniach pisania blogu ktoś zaprasza mnie na szkolenie” Pozytywny feedback, KTOŚ czyta bloga … czyta go wiele osób i mogą z tego wyniknąć korzyści (nie mówię o finansowych)
    Moje osobiste zdanie na temat pozytywnych i negatywnych aspektów podjetych decyzji:

    ad1 * Pozytywne:
    - wartościowe szkolenie (jak napisałam wyżej), poprowadzi znana w branży osoba, nie stracę czasu będąc tam, nauczę się nowych ciekawych rzeczy
    -okazja poznania wielu nowych i wartościowych ludzi (uczestników szkolenia, organizatorów).
    -organizator daje mi wolną rękę mogę „napisać zgodnie ze swoimi odczuciami”. Jeśli będą to negatywne odczucia, napiszę o tym bez skrepowania.
    -może dostanę podobne propozycje. Będą one mniej a może bardziej wartościowe ale będę mogła wybrać co mnie interesuje, nie muszę brać wszystkiego „jak leci”.
    - skoro dostałam taką propozycję, to znaczy że inni uważają że mam coś do powiedzenia w tym temacie (pozytywny feedback o moich umiejętnościach). Mogę być brana pod uwagę jako osoba opiniotwórcza, licząca się w „branży”.

    ad1 * Negatywne
    - jestem trochę w niezręcznej sytuacji. To ze szkolenie jest za darmo może mieć wpływ na moją opinię (będę bardziej przychylna firmie, za mało obiektywna)
    - ktoś może potraktować moją opinię jako „niewiarygodną” bo sponsorowaną.

    ad2 * Pozytywne
    jak w punkcie 1

    ad2 * Negatywne
    jak w punkcie 1 oraz dodatkowo:
    -jestem hipokrytką: godzę się na sponsorowane szkolenie i jednocześnie wyrażam się „na temat takich form” kupowania” artykułów”. Trochę nie fair.

    ad3 * Pozytywne
    jak w Puncie 1

    ad3 * Negatywne
    - jestem oszustką. Przyjmując ofertę szkolenia, zgodziłam się na napisanie opinii. Nie wywiązuję się ze swojego zobowiązania. Jestem osobą niewiarygodną. Kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później może mi to zaszkodzić.

    ad4 * Pozytywne
    -więcej czasu na wykorzystanie go do innych aktywności
    -czuję się osobą mocno niezależną „nie do kupienia”.

    ad4 * Negatywne
    tracę wszystkie bonusy z punktu 1 czyli:
    - nie biorę udziału w wartościowym szkoleniu nie nauczę się nowych ciekawych rzeczy
    - tracę okazję poznania wielu nowych i wartościowych ludzi (uczestników szkolenia, organizatorów).
    - jeśli odmówię raz, drugi trzeci, takie propozycje przestaną przychodzić . Ciekawe osoby przestaną się interesować moją pracą, moim blogiem.
    - Nie będę brana pod uwagę jako osoba opiniotwórcza. Nikt z “księżniczką” nie będzie rozmawiał.

    ad5 * Pozytywne
    jak w punkcie 1 oraz dodatkowo:
    - czuję się osobą mocno niezależną „nie do kupienia”.
    - nic nie wpływa na moją opinię,
    - moja opinia jest wiarygodna w oczach innych

    ad5 * Negatywne
    -ubywa mi sporo gotówki
    - płacę z własnej kieszeni za szkolenie, które nie koniecznie było w moich planach. Czy tego akurat teraz potrzebuję?
    - po szkoleniu mogę nie być zadowolona bo „dałam się namówić” i jeszcze za to zapłaciłam . Może lepiej było pojechać na weekend do Hiszpanii?

    Na ostateczne rozwiazanie tej zagadki czekam z niecierpliwością :-)
    Serdecznie pozdrawiam, Marlena

  6. Kwiecień 15th, 2010 at 10:37 | #6

    Agnieszko,
    Marleno,
    witam na blogu.

    Marleny tekst czekał w moderacji – bylam do teraz bez dostępu do sieci.

    Jak widzę temat podejmuja kolejne osoby, zatem spokojnie czekam z drugą cześcią:-)

    Pozdrawiam Wszystkich,
    Ewa

  7. Maj 26th, 2010 at 00:13 | #7

    Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze do tego “zadania”.

    Napisałam w poście “Niedługo dopiszę do tego postu uzupełnienie – „rozwiązanie”, jak ja widzę konsekwencje podjęcia każdej z tych możliwych decyzji. Napiszę też, jak ja postąpiłam.”.

    Zalegam zatem z odpowiedzią i mam nadzieję, że w najbliższy weekend znajdę wystarczająco dużo czasu, żeby przedstawić swój punkt widzenia.

    Pozdrawiam, Ewa

  1. Brak jeszcze trackbacków